Maria Cachottière: Kiedy 16 lat temu wyjeżdżałam na studia do Francji, myślałam, że ten kraj jest właśnie dla mnie – laicki, otwarty na inne kultury i przez to duchowo bogatszy. Nawet nie przypuszczałam, że w codziennym życiu zetknę się z tak ofensywną islamizacją. I że to będzie dla mnie problem.

Jestem otwarta i pozytywnie nastawiona do ludzi. Nie ma dla mnie znaczenia rasa, orientacja seksualna, wyznanie i pozycja społeczna. Zawsze powtarzam: Najważniejsze jest to, jakim jesteś człowiekiem.

Przynajmniej tak było. Do czasu, aż moje polsko-francuskie dziecko poszło do szkoły.

Przed szkołą tłum matek z czarnymi hidżabami na głowie

Pamiętam to dobrze. Poczatek września, ja i mój mały, 6-letni Łukasz, po francusku Lucas, czekamy pod szkołą na pierwszy dzwonek. Lucas ściska mnie za rękę. Jest bardzo wrażliwym chłopcem i trochę bojaźliwym. Z uwagą obserwujemy przyszłych kolegów Lucasa i ich rodziców.

Przed podłużnym, ascetycznym w formie gmachem, mieszczącym przedszkole, szkołę podstawową i gimnazjum, zgromadziła się już spora grupka ludzi. Ze zdziwieniem konstatuję, że większość matek to muzułmanki, z czarnymi hidżabami na głowie. Pomyśłałam wtedy, nawet lekko rozbawiona, że gdyby zamiast nich, stanęła tam nagle grupa matek z wielkimi krzyżami na piersiach, byłabym równie zaskoczona.

Poczułam się tak, jakbym pojechała nie pod szkołę, w której ma się uczyć moje dziecko, lecz pod jakiś meczet.

Potem już codziennie, odprowadzając Lucasa do szkoły, widziałam ten tłum muzułmańskich matek. Dowiedziałam się, że to we Francji norma. Wiele z nich nie pracuje, a jeśli już pracują, są zwykle opiekunkami dzieci. To jedyna praca, w której mogą nosić hidżab. Francuscy pracodawcy patrzą bowiem nieprzychylnie na każdą ostentacyjną manifestację przynależności religijnej. Jedna z matek, którą poznałam, zrezygnowała z pracy sekretarki medycznej, bo jej szef – lekarz prywatnego gabinetu, kazał jej zdjąć chustę przed klientami. Wybrała socjal, który w przypadku wielodzietnych rodzin muzułmańskich jest dość wysoki.

Brudny Francuz i nieczyste żelki

Lucasa starałam się wychować według własnych przekonań – bez uprzedzeń rasowych
i religijnych.

Na początku nie miało więc dla niego znaczenia, że połowa jego klasy nosi imiona muzułmańskie. Opowiadał o arabskich kolegach. O tym, że w klasie jest kilku Mahommedów. Dla niego była to ciekawostka, bo dowiedział się, że według tradycji arabskiej pierwszy chłopiec w rodzinie zostaje tak nazwany na cześć proroka Mahometa.

Na początku nauki w szkole nic szczególnego się nie dzieje. Lucas zaprzyjaźnia się z chłopcem o imieniu Yacine. Ja nieraz rozmawiam z jego mamą Miriam. Czuję do niej sympatię.

Miriam opowiada mi, że jej syn wstydzi się chodzić na basen. Jest obrzezany i nie chce pokazywać siusiaka przed innymi. Współczuję jej i jej synkowi. Od Miriam dowiaduję się też, że muzułmańskie dziewczynki też unikają basenu ze względu na to, że szariat zakazuje im wspólnej kąpieli z chłopcami. Jeszcze wtedy myślę: „Widać duże różnice kulturowe, ale nikt nikomu krzywdy nie robi. Trzeba te odmienności zaakceptować”.

Po kilku miesiącach obserwuję zmianę. W klasie tworzą sie grupki i pojawia się ostracyzm. Dzieci muzułmańskie trzymają się razem. Mój syn też chce się z nimi zaprzyjaźnić, ale słyszy – po raz pierwszy w życiu, że jest „sale Français” (brudnym Francuzem).

Dzieci świętują swoje urodziny, ale… Lucas dostaje zaproszenia tylko od francuskich kolegów. Widzę, że go to boli. Chce być aakceptowany przez wszystkie dzieci, również te muzułmańskie.

Kiedyś w domu, przy stole mówi, że nie zje szynki, bo na stołówce w szkole nikt tego nie je. Dzieci mówią, że wieprzowona jest nieczysta i kto ją je, staje się prosiakiem, a on prosiakiem nie będzie!

Na siódme urodziny kupuję mu worek saszetek z jego ulubionymi żelkami. Wraca rozżalony z siatką nietkniętych słodyczy. Płacze: „Mamo, dlaczego kupiłaś mi te cukierki?!!! Tam jest żelatyna z wieprza, dzieci to sprawdziły na opakowaniach. Nikt nie chciał jeść i wszyscy się ze mnie śmiali.”

Nie przyszło mi nawet do głowy, że żelki mogą wywołać taki afront wśród małych dzieci!

Biblia kontra Koran

Różnice kulturowe związane z religią stają się jeszcze bardziej jaskrawe w college’u (odpowiednik polskiego gimnazjum).

Pierwszy dzień w szkole to pierwsza potyczka na imiona. Z jednej strony: Adem, Aymen, Abdou, Yousra, Wasilla, Abd-Rahman, Mahmoud, Dounia, Ylias, Soufiane, Mohammed. Z drugiej – profesor angielskiego, który nosi nazwisko Cukrowicz. Ci pierwsi śmieją się, że takiego idiotycznego nazwiska nikt nie zapamięta i nikt się go nie nauczy. Nauczyciel nie reaguje.

Z rozbawieniem obserwuję, jak w pierwszym tygodniu zajęć, mój syn, wychowany w ateiźmie, wypożycza z biblioteki szkolnej Biblię.

– Nie mogleś wziąć innej książki ? – pytam zdziwiona.

– Nie – odpowiada Lucas – wszyscy brali Koran, więc ja wziąłem Biblię.

Jestem psychologiem i zastanawiam się, dlaczego mój syn tak postąpił. Być może czuje wspólnotę z Francją niemuzułmańską – chrześcijańską i próbuje znaleźć własną drogę. Nie naciskam. Po kilku tygodniach Lucas zwraca jednak Biblię do wypożyczalni. Nie może przebrnąć przez Stary Testament. Boi się Szatana.

Racaille i szariat

Po dwóch miesiącach w nowej klasie w college’u tworzą się grupki. Jedna z nich regularnie zaczepia Lucasa. Mój 12-letni syn pokazuje mi tych chłopców na szkolnym zdjeciu. Łobuzy w dresach zaczepiają go, popychają, szarpią, krzycząc „szar, szar, szar!” (od słowa szariat).

Lucas ma tego dość. Odpowiada na kolejną zaczepkę, nazywając agresorów „racaille” (hołotą). „Racaille” w slangu młodzieżowym oznacza łobuzów, dresiarzy, mieszkających w gettach spauperyzowanych osiedli, znanych z dużej przestępczości. Na marginesie dodam, że określenie to jest wykorzystywane również przez polityków prawicowych w znaczeniu „islamo racaille”, czyli hołota islamska – w odniesieniu do gangów pochodzacych z „banlieu” (przedmieść, gett) identyfikujących sie z islamem.

Mó syn nie jest jednak prawicowym politykiem. Po prostu chce się odgryźć, wkurzony tylko odpowiada na zaczepkę. Co dzieje się dalej? Jego islamscy koledzy – Adem, Yania i Ylias, idą ze skargą do dyrekcji, twierdząc, że Lucas jest rasistą i islamofobem, że nie lubi Arabów. Grożą mu gestem pokazującym ścięcie głowy, krzyczą że go „wykrwawią”.

Nauczyciel, który widzi tę scenę, próbuje załagodzić sytuację, ale jest bezsilny. Tłumaczy, że termin „racaille” nie jest rasistowski, znaczy tyle, co chuligan. Niestety, on również zostaje wyzwany od rasisty, islamofoba, który trzyma stronę białego Francuza.

Wtedy jeden z muzułmańskich chłopców krzyczy na boisku szkolnym: „Pokażmy Ile nas tu jest? Niech ten, kto wierzy w Islam podniesie rękę.” Widać las rąk.

Sprawa kończy sie na policji. Dyrekcja pyta mnie, czy chcę wnieść skargę. Nie wnoszę. Wybieram wycofanie, bo zdaję sobie sprawę, że nikt nie ochroni Lucasa przed rosnącą spiralą agresji.

Zresztą – po atakach terrorystycznych na redakcję Charlie Hebdo i potem, 13 listopada w Paryżu, ci sami chłopcy krzyczą: „Dobrze się stało! Dobrze im tak! Nikt się nie będzie śmiał z Islamu!”

A nauczyciele… nie wiedzą jak o tych trudnych sprawach rozmawiać z dziećmi.

Święta lepsze i święta gorsze

Mija kolejny rok. Syn wraca ze szkoły przed południem.

– Mamo, czy możesz mi napisać usprawiedliwienie? Nie chcę sam siedzieć w klasie!

Mówi, że tego dnia w szkole jest tylko 6 dzieci. Pozostali – 23 osoby, świętują islamskie święto Id al-Adha.

Piszę usprawiedliwienie, spokojna, że Lucas nie nie straci dnia nauki, bo przy tak niskiej frekwencji prawdziwych zajęć z pewnością nie ma.

Nastepnego dnia dzwonią do mnie ze szkoły, domagając się, by mój syn został po lekcjach i nadrobił wczorajsze popołudnie. – Nie ma problemu – mówię i wysyłam dziecko do szkoły. Lucas jest rozżalony. Uważa, że to niesprawiedliwość. Właściwie ja też myślę podobnie. Nauczyciel nie uznał mojego usprawiedliwienia, bo mój syn nie jest muzułmaninem. Gdyby był – nie musiałby nadrabiać lekcji.

Zdenerwowana pytam nauczycielkę, jak to jest… dlaczego muzułmańskie dzieci nie muszą siedzieć w szkole w czasie świąt innych wyznań? Na Boże Narodzenie mają wolne. Nikt nie musi usprawiedliwiać ich nieobecności. Nie muszą w związku z tym nic nadrabiać. Nie rozumiem, czy jedne święta są lepsze, ważniejsze, a inne gorsze? I to w laickiej, zwykłej, francuskiej szkole?

Nie dostaję odpowiedzi. Myślę gorzko, że nikt sobie z tym problemem nie radzi.

Czytam opublikowane niedawno badanie – Sondaż CNRS i Uniwersytetu Nauk Politycznych w Grenoble, zrealizowany między kwietniem a wrześniem 2015.

Co mówią dane?

Aż 68 % uczniów francuskiego college’u wyznających islam stawia religię na pierwszym miejscu, ponad prawem. Dla porównania – stawianie religii na pierwszym miejscu dotyczy tylko 34 % dzieci innych wyznań.

Aż 90,4 % uczniów wyznających islam czuje się dumna ze swojej religii, z przynależności do wspólnoty muzułmańskiej, i uznaje prawo szariatu ponad prawem świeckim.

To jest naprawdę niepokojące!

Maria Cachottière


Na prośbę wielu czytelników, publikujemy odnośniki do ww. badań.

LINK 1
LINK 2
LINK 3

Żelki kontra szariat
4.9 (97%) 80 głos[ów]

  • Anty

    Po cholerę się tam baba pchała. Nikt jej nie kazał wyjeżdżać do tego wspaniałego kraju. Ma nauczkę, że multikulti się nie sprawdza.

    • Bolana

      To chyba nie tak do końca. W gruncie rzeczy imigrant trafił na imigranta 🙂

      • test

        Hahaha, co za zaklinanie rzeczywistości. Przecież wyraźnie napisała:
        „…ten kraj jest właśnie dla mnie – laicki, otwarty na inne kultury i przez to duchowo bogatszy. …”. I tak właśnie starała wychowywać syna jako imigrantka. Ale „oni” nie są otwarci na inne kultury, gardzą nimi. Liczy się dla nich mahomet i szariat.
        Są zwykłymi rasistami i tyle.
        Nie stawiaj znaku równości między imigrantami, bo go nie ma.

        • Bolesław

          Dokładnie.

      • Bolesław

        Ty tak serio? Kiedy na jednym podwórku będą się wychowywać pitbulle i jamniki, to też od czasu do czasu „pies trafi na psa”, ale skutek będzie do przewidzenia.

    • lavinka

      To jest raczej problem szkół publicznych. Żaden normalny Niemiec czy Francuz zarabiający trochę więcej niż najniższą krajową, nie posyła dziecka do zwykłej szkoły, tylko płaci za prywatną, nierzadko katolicką lub protestancką, bo tam nie ma dzieci imigrantów. Stąd większość dzieciaków w klasie jest z innego kraju/kultury, przecież oni nie stanowią aż połowy społeczeństwa francuskiego. Przy czym to też zależy od miejscowości, najgorszej jest w dużych miastach, na prowincji chyba ciut łatwiej.

      • Maria Cachottière

        Nie do konca sie zgadzam. Zarabiam powyzej sredniej krajowej. Po drugie do prywatnych szkol katolickich tez chodza dzieci muzulmanskie ( sic!) 🙂 A dlaczego? Dlatego, ze jesli osoby zarabiaja ponizej pewnych kryteriow, nie placa praktycznie za prywatne szkoly. To CAF ( czyli kasa dodatkow na rodzine) doplaca wilelodzietnym i /lub tez biednym rodzinom. Poza tym rodziny muzulmanskie tak samo chca dac szanse na ” prawdziwa edukacje” posylajac do prywatnych szkol jak i Pani. Po drugie, nie, dzieci w szkolach publicznych nie staniowa wiekszosci dzieci z imigracji. Dzieci muzulmanskie o ktorych tutaj mowa, sa Francuzami, urodzone we Francji, czesto od dwoch trzech pokolen ale z Francuzami sie nie identyfikuja.

        • P.

          dlaczego posługuje się pani pseudonimem literackim? nie ma takiego nazwiska jak Cachottiere. zresztą cały ten „list” sprawia raczej wrażenie zbioru czyichś fantazji. mam więc pewne wątpliwości czy Maria Cachottiere i jej dziecko istnieją 🙂

          • Maria Cachottière

            Początkowo podpisałam imieniem i nazwiskiem. Doradzono mi, ze względów bezpieczeństwa, zmienić na pseudonim.

            Temat jest drażliwy, moje dane łatwo odnaleźć w Internecie w związku z zawodem, który wykonuje, łatwo więc tez odnaleźć wszystkie dane osobowe.

          • P.

            To że problemy z integracją są, to zapewne prawda. Ale Pani list brzmi jak katalog fantazji, a nie doświadczenie żywej osoby. Za bardzo w nim wszystko do siebie pasuje, układa się w obrazek idealnie zgodny z popularną obecnie narracją. I jeszcze podpis to, jak się okazuje, pseudonim (tej informacji w tekście nie podano). I ciekawe, że osoba, która spędziła 16 lat we Francji posługuje się bezbłędną polszczyzną

            Tak więc, nie czuję się przekonany.

            pozdrawiam, Piotr Kowalczyk

          • Maria Cachottière

            Dziękuję, za komplement dotyczący polskiego języka 🙂

            Niestety, już aż tak bezbłędną polszczyzną się nie wysławiam. Tekst przeszedł korektę przed publikacją i spędziłam dzisiaj pół dnia wstawiając polskie czcionki do tutejszych komentarzy, ale bardzo mi milo 🙂

          • P.

            Korekta? Ale przecież została „(zachowana oryginalna pisownia):) Nie wiem, czy to był komplement, bo zakładam, że jednak rozmawiam z osobą mieszkającą w Polsce, w dodatku nie jestem pewien jakiej płci. Tak jak mówię – fałszywka niezła, w porównaniu do setek rasistowskich paszkwili hulających po wykopach i innych wiarygodnych źródłach informacji, ale jednak powyższa historia jest całkowicie papierowa. Clickbait i tyle. Pozdrawiam mimo to! :))

          • Maria Cachottière

            Tak zachowana oryginalna pisownia francuskich imion, slow, korekta stylistyczna jednak byla, ale to niewazne, nie ma sensu wiecej Panu odpisywac. Wstawilam linki do statystyk, moze Pan sobie poczytac w komentarzach, o ile zna francuski ( posluguje sie biegle jednym i drugim jezykiem). Rozumiem, ze Pana bardzo zrera ciekawosc. A czy Pan to Piotr czy jakis inny internetowy hejter czy hejterka, to niewiele to wnosi do tematu. Na tym koncze dyskusje i zostawiam z Pana ciekawoscia 🙂

          • P.

            podałem swojego maila, zapewne dysponuje nim redakcja tego portalu

        • lavinka

          Nie pocieszasz. To smutne, że Francuzi we własnym kraju mają mniejsze prawa niż w zasadzie goście. 🙁

  • aaa2

    Już nie ma sensu imigracja do tej islamskiej republiki Francji

  • Lalalala

    Europejska lewica wykastrowała białych Europejczyków. A później – w ramach rozwalania społeczeństwa – postanowiła, że sprowadzi muzułmanów i zrobi z nimi to samo. No ale muzułmańska dzicz jest oporna na propagandę lewaków. Muzułmanie – choć prymitywni i agresywni – są dumni ze swojej religii nienawiści.

    Tak czy siak prawdziwym problemem nie są muzułmanie (bo kto nie jest idiotą ten wie jaką dzicz produkuje Koran i sunna), tylko lewacy, lewaccy pożyteczni idioci, ogłupiałe feministki i bojownicy multikulturalizmu. To oni wpuszczają dzicz, i to oni leją w kontrolowanych przez siebie mediach pro-islamską propagandę.

    Zdradę trzeba wreszcie nazwać zdradą, a zdrajcą (praw człowieka, praw kobiet, świeckiego państwa) dobrać się do dupy.

    Raz sierpem, raz młotem proislamską lewacką hołotę 🙂

  • lidzet

    gdzie można znaleźć wspomniane wyniki badania CNRS i Uniwersytetu Nauk Politycznych w Grenoble?

  • Maria Cachottière
  • chemik

    Boże co za lewacki bełkot. Nie muszę wysyłać dziecka do szkoły z muzułmanami, żeby wiedzieć, że to religia prymitywów. I to ciągłe otwieranie oczu ze zdumienia, że jak taka otwarta i laicka a oni nie i co teraz, kurcze no, nie wiem co robić. Mieszkałem rok pomiędzy wyznawcami allaha i mam do nich szacunek taki jak do człekokształtnych. NIech sobie żyją zdala ode mnie. W latach 80 jeden z polskich zespołów śpiewał „Podobno nie ma już Francji!”. Cóż za nieprawdopodobne proroctwo. Francji już nie ma, Belgi także już nie ma, Niemcy się staczają podobnie skandynawia i UK. Czeka Europę Holokaust ver 2.0 pytanie tylko: my muzułmanów czy odwrotnie? Znając jednak zlaicyzowane społeczeństwa zachodnie i widząc kto stoi na czele ministerstw obrony Niemiec, Szwecji, Norwegii i Holandii wynik jest z góry przesądzony.

  • Dr Nacjonalista

    Jako były liberał mówię autorce, że tylko nacjonalizm i selektywna ksenofobia ma sens, a jej liberalne nadzieje, to samobójcze mrzonki.
    Islam to zinstytucjonalizowana ksenofobia, praktycznie nazizm religijny. To widać po przykładach, których dostarcza sama autorka:
    Jednym z najsilniejszych ludzkich instynktów jest instynkt odrazy (disgust). Muzułmanie poprzez zakaz jedzenia wieprzowiny tresują swoich wyznawców do odruchowej odrazy do wszystkich innych spoza tej społeczności.
    A skoro my jesteśmy dla nich instynktownie odrażający, tym łatwiej przyjdzie im nas masowo zabijać. W końcu jesteśmy tylko brudnym robactwem, jak kiedyś mówiono o Żydach.
    Syn autorki miał naturalną potrzebę przynależności do grupy plemiennej. Skoro został SIŁĄ (grupa formalna) umieszczony w klasie z muzułmanami, to zrobi wszystko, żeby przynależeć do grupy i nie być poddanym ostracyzacji.
    Dlatego dojdzie do jednej z dwóch rzeczy: albo syn przejdzie na islam z potrzeby przynależności, albo stanie się nacjonalistycznym ksenofobem. Droga tolerancyjnego liberała, w sytuacji takiej agresji społecznej, jest niemożliwa.

  • Piotr Sobczak

    Droga Mamo – teraz jeszcze małe są te dzieciaki, poczekaj jak twój Lukas wróci bez telefonu i kieszonkowego, bo zaczną z niego ściągać jizje, albo w ogole jak go wychowujesz jako ateistę to to kiedyś mu kręgosłup pstryknie i przyjdzie do chaty z koranem 😉

  • lidzet

    super, dziekuje bardzo 🙂

  • Marcin Kaczmarczyk

    Przykro mi to ci mówić jako matce ale najdalej za 25 lat twój syn bdzie mieć do wyboru albo przechodzi na islam albo go skrócą o głowę.

    • Bigkaban

      jak kazdy.. tyle, ze u nas to potrwa troche dluzej ale w koncu wygraja muzulmanie…

  • Polak

    EUROPOSŁOWIE Z POLSKI BIJĄ NA ALARM. BĘDĄ NOWE PRZEPISY
    ŚWIAT
    Komisja Europejska może uderzyć przygotowywanymi właśnie przepisami dotyczącymi standardów socjalnych, w tym praw pracowniczych, w Polskę i inne kraje „nowej Unii”.

    Tłem jest presja pod jaką są „stare” kraje unijne, które mają dużo bardziej rozbudowany i kosztowny system świadczeń socjalnych.

    Kto za to zapłaci – znowu Nowak własnym grzbietem ?

    Czyli uatrakcyjnienie naszego kraju dla uchodzców bo skoro u nas dostana identyczny socjal jak u Makreli .

    Źródło „http://fakty.interia.pl/swiat/news-europoslowie-z-polski-bija-na-alarm-beda-nowe-przepisy,nId,2340342”

  • Adam

    uczciwie przedstawione żale …ale czyż można być tak głupią i naiwną w Twoim wieku, bądź, co bądź osobą na dodatek świetnie wykształconą, wybacz, to Twoja życiowa żenada …!?

  • Marsjanin Marvin

    niestety do tego dprowadzilo lewactwo w Europie, jesli nie odgonimy lewactwa od koryta nic sie nie zmieni….no moze tylko jedno jest pewne: islamziacja Europy nabierze jeszcze wiekszego tempa

  • Agnieszka Abemonti-Świrniak

    Mieszkam w Paryżu i tez mam córkę w szkole. Jestem niewierząca, laicka i tolerancyjna, ale też zaczyna mi to wychodzić bokiem totalnie. Problem z żelkami na każde urodziny. Młoda, choć jest zapraszana do koleżanek muzułmanek, nie ma im nic do powiedzenia, bo nie włóczy się z nimi po ulicy, nie jest z tego samego klanu, plemienia, rodziny. I ja wolę już, żeby przyjaźniła się z katolikami. Bo tutaj wielu z nich jest normalnych. Na szczęście jestem wojującą o laickość dziennikarką, więc ma ona dystans do świata, problem w tym, że to świat nie będzie mieć dystansu do niej… I to mnie martwi, mam ochotę jednak stąd uciec, bo nie chcę, żeby spędziła swojej życie w nietolerancyjnym otoczeniu. Z drugiej strony, co będzie robić w katolickiej Polsce, gdzie nawet nie można pigułki dobrze kupić?

  • Agnieszka Abemonti-Świrniak

    Polecam gorąco w temacie laickości! Dla dzieci w wielu szkolnym.
    http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=44477990

  • Marek Jeznach

    Droga Pani Mario, pozwolę sobie tylko przytoczyć pewną sentencję: „natura abhorret vacuum”. Proszę spokojnie ją przemyśleć i podzielić się ze mną refleksją. Pozdrawiam,

  • Przemysław

    Droga pani Ukrywająca (się). Gdzie Pani tolerancja i otwartość? Dzieci muzułmańskie nie chcą żelków, cóż to Pani przeszkadza? To samo dotyczy trzymania sie osobno, określania pani syna „brudnym Francuzem” i.t.p. Tolerancja i otwartość są samo etykietkowaniem niosącym dobre samopoczucie. Ale nie wytrzymują próby czasu. Gdy tylko zaczyna to dotyczyć Pani bliskich, zamyka się Pani i przestaje tolerować. Spędziłem we Francji ćwierć wieku i znam doskonale te problemy. Zatrudniałem muzułmanów w mojej firmie, moje dzieci chodziły do szkoł, mają znajomych muzułmanów, przeżyłem kilka fal zamachów bombowych od lat ’80. I widziałem, jak sie to zmienia w raka toczącego Francję. Winę za to ponosi przeszłość kolonialna, ale i zupełny brak wyobraźni. Ludzie podobni do Pani, opierający się na szczytnych hasłach doprowadzili do łączenia rodzin (bo jakże można traktować niehumanitarnie pracujących tu muzułmanów!). Byli pewni, bo są z zasady bardzo pewni siebie i swoich haseł, że laickość będzie dla nich atrakcyjna. Skoro państwo mogło okraść katolików z ich kościołów i klasztorów w 1905 roku, poradzi sobie sobie i z inną religią…Otóż islam nie jest religią jak inne. Opiera się na nienawiści i prześladowaniu. Chrześcijaństwo ma w swoich źródłach dobro i miłość bliźniego i nie zmieni tego ileś tam odstępstw od naczelnego przykazania miłości. Traktowanie obu religii jednakowo, w imię obowiązkowo wszechobecnego ateizmu jest sekciarskie. I – jak widać w najwyższym stopniu szkodliwe. Może to wszystko skłoni zadufanych w swe pewniki bojowników o laicite obligatoire do analizy bez antychrześcijańskich uprzedzeń? A synowi polecam Nowy Testament, niech sobie da spokój ze Starym. Salutations.

  • Kamil 33

    Podstawowa rzecz której nie rozumiem, to dlaczego nie wróciła z synem do Polski. NIC nie nakłoni mnie do mieszkania w bliskim sąsiedztwie z tymi popaprańcami.