Opowieść Magdy, Agaty i Jagody dowodzi, że nie trzeba być głupim, nieoczytanym i naiwnym, by wpaść w sidła sekty. A destrukcja, która z tego faktu wynika, nie jest efektem braku wyobraźni i wiedzy.

Niebezpieczeństwo jest tuż tuż. Kiedy wiosną świat budzi się do życia, a my chcemy się odnowić i zmienić, werbownicy-prorocy ruszają na łowy.

Agnieszka, jest psychoterapeutką, specjalizującą się w uzależnieniach od sekt. Ostrzega: Niebezpieczne są nie tylko znane sekty – Niebo, Rodzina Miłości, Moon, ale i mniej sformalizowane grupy z kręgu subkultury satanistycznej, czy też stowarzyszenia wzynaniowe skupione wokół bliżej nieznanego obiektu kultu. Można trafić do sekty, nawet nie wiedząc o tym, np. na tanich kursach języka obcego, albo na warsztatach zdrowej żywności, uzdrawiania itp.

Co powinno wzbudzić naszą czujność? Jeśli przy pierwszym kontakcie następuje niesymetryczność relacji ­– człowiek werbowany dokładnie przepytywany, opowiada o najintymniejszych szczegółach życia osobistego, ale nic nie wie o osobie, która pyta. Niepokój powinna wzbudzić sytuacja,  jeśli z jednej strony słyszymy komunikat: to, co się tu dzieje, nie ma nic wspólnego z religią, a jednocześnie widzimy, że w czasie kursu, warsztatów odprawia się rytuały kultowe – obrazek lub zdjecie guru jest swoistym ołtarzykiem, przy którym palą się kadzidełka, świeczki, a lider grupy oddaje ikonie kultu pokłony, czy też modli się.

Dlaczego sekty są niebezpieczne? Agnieszka wylicza jednym tchem: izolują ofiarę od świata zewnętrznego, rodziny, przyjaciół, szkoły, pracy i od samego siebie. Od własnych uczuć, pragnień, sumienia. Stosują psychomanipulacje, pranie mózgu, zarzucając werbowaną osobę masą nowych treści w krótkim czasie, bez odpowiednio długiej przerwy, która pozwala na zachowanie zdrowego dystansu. W dłuższym okresie czasu niszczą życie. Człowiek pod wpływem presji lidera grupy rezygnuje z pracy, studiów, normalnego życia.

Często traci zdrowie czy to przez radykalną zmianę diety, czy też przez przekonanie, że nie warto iść do lekarza, bo grupa, lider, czy technika przez nich propagowana uzdrowi najcięższą chorobę. W skrajnych przypadkach sekta może nawet doprowadzić do śmierci, czy to przez zaniedbanie zdrowia, destrukcję psychiki, czy przez masowe samobójstwo.

Magda: Teraz jest nic

„Dla mnie już nie ma miejsca. Nie mogę być tam. Nie mogę wrócić. Chciałabym zniknąć. Zasnąć i nigdy się nie obudzić. Wybacz mamo, że Ciebie zawiodłam. Że byłam głupia, choć chciałam być mądra”. Tak zaczyna się list, który pół roku temu napisała do Magdy jej 20-letnia córka, Marysia. Wysłała go z Amsterdamu. I tam urwał się ślad. Magda szukała córkę przez Itakę. Wynajęła prywatnego detektywa. Uruchomiła kontakty, dawne znajomości. Bez skutku. Marysia nie daje znaku życia. Magda uparcie wierzy, że jej córka żyje. Że była zbyt silna, by zrobić coś aż tak głupiego – jak odebranie sobie życia. Na pewno ukryła się przed sektą, w której była ponad rok. „Zniknęła” dla własnego bezpieczeństwa.

Ale zacznijmy od początku. Magda jest polonistką. Niech będzie więc, jak w dobrym wypracowaniu: wstęp, rozwinięcie i zakończenie.

Wstęp, to opowieść o Marysi. Jaka była? Może lepiej – jaka jest? (Bo przecież żyje, prawda?) Jest nadwrażliwa. Refleksyjna. Magda kiedyś powiedziała swojej córce: Ty chyba powinnaś urodzić się dwa stulecia wcześniej. Nie nadajesz się do dzisiejszego, brutalnego świata. Czuła, romantyczna, z dużą dozą idealizmu. Jej koleżanki podrywały chłopaków. Ona zanurzona w książkach, szukała odpowiedzi na podstawowe pytania: po co człowiek żyje? Jej rówieśnicy licytowali się w obnosząc coraz droższe ciuchy i gadżety. Ona pogardzała materialistami. Z taką postawą wobec życia, trudno jej było znaleźć przyjaciół. Pewnie była na swój sposób samotna. Pewnie chciała inaczej. Pewnie szukała…

W sidłach sekty
5 (100%) 4 głos[ów]