Pasja bywa najlepszą terapią

Także Alicja, mama 2,5-letniego Andrzejka, nie spędza urlopu wychowawczego jedynie na zmienianiu pieluch i gotowaniu niemowlęcych papek.
– Dzięki kontaktom z innymi aktywnymi, młodymi matkami, mój urlop wychowawczy to nie tylko czas z synem, ale też nowe spotkania, relacje, znajomości i przyjaźnie – mówi Alicja. – Dodatkowo każdą wolną chwilę wykorzystuję na rozwijanie mojego hobby, którym jest ceramika.
Lepienie z gliny jest dla Alicji czymś w rodzaju terapii. Gdy zamyka drzwi do swojej pracowni odpoczywa
i ładuje akumulatory.
– Pracuję zazwyczaj, gdy synek śpi – mówi Alicja. – Czasami lepimy z gliny razem. Wtedy rozkładam mu ceratę w jego pokoju, daję glinę i foremki do ciasteczek. Mały Andrzej ma wówczas mnóstwo zabawy. Niestety po takich twórczych zajęciach Alicja jeszcze długi czas odnajduje w pokoju synka skrzętnie pochowane w zakamarkach kawałki gliny.

Najważniejsze to lubić siebie

Zarówno Nina jak i Alicja są pogodne i uśmiechnięte. Ale jak same mówią, macierzyństwo nie jest cukierkowe. Bywa, że dzieci doprowadzają je do skraju wytrzymałości.
– Andrzej ostatnio bardzo się złości, gdy nie może znaleźć jakiejś zabawki, płacze i krzyczy szukając jednego, konkretnego samochodu, mimo, że pod ręką ma kilkanaście innych – opowiada Alicja. – Do niedawna była to dla mnie bardzo frustrująca sytuacja. Nie wiedziałam jak uspokoić synka, on coraz bardziej się denerwował,
a ja razem z nim.
Znalazł się jednak sposób na małego nerwusa.
– Od jakiegoś czasu gdy dochodzi do takiej sytuacji pytam się synka „a jak myślisz gdzie ten samochód może być?” – opowiada Alicja. – Andrzej od razu zaczyna się zastanawiać, szukać i zapomina o tym, że jeszcze przed chwilą płakał w niebogłosy.
Jak twierdzi Alicja i Nina, z każdej sytuacji jest wyjście. Jednak można je znaleźć tylko w spokoju.
– Gdy mamy zaspokojone podstawowe potrzeby, wśród których jest też potrzeba samorealizacji, łatwiej jest nam podejść do dziecka bez nerwów zastanowić się, dlaczego maluch krzyczy lub jest zdenerwowany, co można zrobić, aby mu pomóc. A gdy pomożemy dziecku, pomożemy też i sobie – mówi Nina.

Zatrzymać chwilę

Opinie matek ze Szczecina podziela także Kasia z Gdańska.
– Bycie z dziećmi w domu to pełnoetatowa praca – mówi Kasi. – Każdy czasami ma dość swoje pracy, jest nią zmęczony czy znużony, tak samo jest z macierzyństwem. Dlatego tak ważne jest, aby poza byciem mamą być też sobą, mieć swój świat, swoje pasje.
Kasia mimo tego, iż ma trzy córki zajęła się fotografią.
– Marysię urodziłam zaraz po studiach, po dwóch latach pojawił się Agatka, najmłodsza Michalina ma 2-lata,
a w drodze jest kolejny maluch – wymienia z uśmiecham na ustach Kasia. – Nie miałam możliwości pójścia do pracy zawodowej, zostałam więc pełnoetatową mamą.
Jednak nie wszyscy rozumieją, że można wybrać wielodzietność i bycie w domu.
– Gdy idę z córkami ulicą, zdarzają się dziwne spojrzenia, komentarze – mówi. – To przykre i bolesne, ale wielu ludzi wciąż postrzega rodziny wielodzietne jako patologię.
Na szczęcie, jak dodaje Kasia, powoli także w naszym kraju macierzyństwo staje się modne.
– Coraz więcej mam decyduje się na pozostanie w domu – komentuje. – Także media zaczęto pokazywać,
że kobiety na urlopach wychowawczych nie zmieniają tylko pampersów, ale robią mnóstwo ciekawych rzeczy.

Kasia będąc z dziećmi odkryła zamiłowanie do fotografii, a jej pasja szybko przerodziła się w prężnie działający biznes.
– Na początku było robienie zdjęć rodzinie i znajomym – opowiada Kasia. – Były chwile gdy wszyscy wkoło mieli mnie jej dość, bo zawsze pojawiał się z aparatem i ciągle pstrykała zdjęcia – dodaje.
Jednak dzięki ciągłemu fotografowaniu i nauce w Akademii Fotografii Dziecięcej Kasia zdobyła tytułu Profesjonalnego Fotografa Dziecięcego. I tak zrodził się pomysł, aby stworzyć własną firmę oferującą sesje rodzinne i dziecięce.
– Fotografia daje mi mnóstwo radości i satysfakcji – mówi Kasia. – Nieraz wokół komputera, na którym pracuję można potknąć się o zabawki. Ale chyba na tym polega to, co robię – na ciągłym kontakcie z dziećmi, na uczestniczeniu w ich życiu. Bycie w domu z dziećmi to cudowna rzecz – życzę tego każdej mamie!

Anna Kwiecień
fotografia główna: Katarzyna Różakowska

Na wychowawczym nie ma nudy
5 (100%) 4 głos[ów]

  • Zola

    Niestety. Póki żyjemy w tym „kato” kraju, zawsze nam się będzie wielodzietność kojarzyć z czymś patologicznym lub zaściankowym. Skojarzenia są proste – wiele dzieci – ultrakatol. Inna sprawa, że aby posiadać kilkoro dzieciaków, trzeba mieć i czas i kasę.

    • katol

      akurat religia to chyba ma tu najmniej do rzeczy. Raczej świadomość, antykoncepcja i to co mówisz. Jak cię stać to możesz mieć i całe przedszkole

  • Hela Wasilewska

    Mi urlop wychowawczy pozwolił rozkręcić własny biznes. Myślę, że ten czas, kiedy spędzamy dużo czasu w domu, powala nam przemyśleć swoją dotychczasową karierę i dalsze plany na życie. Trzymam kciuki za bohaterki reportażu!

  • TeżMama

    I super dziewczyny. Trzymam kciuki! Dziecko to nie przeszkoda a inspiracja. Przynajmniej ja do tego tak podchodzę 🙂

  • Helana

    Mi urlop wychowawczy również pozwolił na realizację swoich marzeń. Kobiety są coraz bardziej zdyscyplinowane i potrafią robić kilka rzeczy na raz!

  • Annaa

    Czy kobieta na wychowawczym musi być zawsze pokrzywdzona? W końcu można znaleźć czas dla siebie, pobyć ze swoimi dziećmi i poznać ich pragnienia.

  • ela

    Dziewczyny, może pochwalicie się jakie biznesy rozkręciłyście przy maluchu? Bo chyba ciężko tak wszystko pogodzić?

  • Ania

    Mój dość długi pobyt w domu z dziećmi to był najbardziej twórczy czas w moim życiu…ileż musiałam wykrzesać z siebie pomysłów, ile wiedzy uzupełnić, żeby zaspokoić potrzebę wiedzy moich dzieci. To było kształtowanie nowych ludzi, nie ma bardziej odpowiedzialnego zadania, to była nauka miłości i empatii w dużym wymiarze, i była też przy tym wszystkim możliwość realizacji własnych artystycznych pasji, nawet przy trojgu dzieciach…ten czas wspominam jako niezwykłe, wyjątkowe doświadczenie…..jestem „katolem”, w niczym mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie….:)

  • plusz

    Dziewczyny urlop wychowawczy to nie tylko czas na realizację marzeń, trzeba przecież zająć się dzieckiem!

  • leokadia

    Ja w końcu na wychowawczym mogłam zająć się cukiernictwem i nauczyłam się dekorować torty, zawsze chciałam spełnić to marzenie.