Małe dziewczynki nie chodzą dziś na balet, ale wyginają się przy rurze, chłopcy zamiast grać na podwórku w piłkę wyciskają na siłowni. Po wysiłku maluchy relaksują się w spa lub odreagowują stresy na strzelnicy.

Piotruś ma 4 lata i chodzi do prywatnego przedszkola. Uczy się tam trzech języków obcych, ma zajęcia muzyczne i plastyczne. Dodatkowo rodzice opłacają mu basen, tenis oraz zajęcia z judo i piłki nożnej. Chłopiec od poniedziałku do piątku jest poza domem od 9 do 11 godzin. Dwa razy w tygodniu wraca po zajęciach dopiero po godz. 18. Rodzice chłopca twierdzą, że dbają o wszechstronny rozwój syna. Piotruś zajęcia dodatkowe lubi, choć przyznaje, że czasem jest zmęczony i wolałby pobawić się w domu klockami.
W tygodniu nie ma jednak na to wiele czasu.

Także 5-letnia Tosia od poniedziałku do piątku prawie cały czas jest po za domem. Po przedszkolu dziewczynka chodzi na basen, gimnastykę, tańce oraz wspinaczkę. Jak twierdzi jej mama, Tosia uwielbia wszystkie zajęcia i mimo, iż wraca do domu czasem dopiero przed godz. 20, a rodzice są już zmęczeni ciągłym wożeniem jej po całym mieście, nie wyobrażają sobie, aby mieli zrezygnować z którejś z aktywności córki. Takich dzieci jak Piotruś i Tosia jest coraz więcej, a oferta dodatkowych zajęć dla najmłodszych z roku na rok staje się coraz dłuższa. Polskie firmy przejmują najróżniejsze pomysły z zachodu i choć bywają one bardzo dziwaczne, znajdują się na nie klienci. A mały klient to zawsze duża kasa.

Wygibasy na rurze

Pięciolatka tańcząca na rurze. Brzmi zaskakująco? A jednak. Zajęcia tańca na rurze dla dzieci prowadzi między innymi Studio Dance Club z Zielonej Góry. Jak twierdzi Agata Kocińska, instruktorka tańca sportowego, zajęcia zostały uruchomione na prośbę samych rodziców.

– Wiele Pań, które chodziły do mnie na taniec na rurze kupiły sobie rurę do domu, aby ćwiczyć i okazało się,
że ich dzieciom też spodobała się taka aktywność – opowiada instruktorka.

 

Grupa powstała we wrześniu, zaczynały w niej ćwiczyć już 5-letnie dzieci. Dziś w Studiu Dance Club na rurze tańczy sześcioro maluchów, w wieku 6-7 lat, wśród nich jest pięć dziewczynek i jeden chłopiec. Jednak już po wakacjach studio planuje otworzenie kolejnych dwóch grup, dla 5-7 latków oraz dla 10-14 latków.

– Zainteresowanie zajęciami jest bardzo duże – mówi Kocińska. Jednocześnie instruktorka podkreśla, że prowadzone przez nią zajęcia nie mają nic wspólnego z tańcem na rurze kojarzonego z klubami nocnymi.

– Nie ma tu ruchów sensualnych czy kołysania biodrami – tłumaczy. – Są to zwykłe zajęcia akrobatyczne,
ale z wykorzystaniem rury.

Mimo, iż według zapewnień instruktorki zajęcia są zupełnie niewinne, żadna z matek nie chciała ze mną porozmawiać i powiedzieć dlaczego zdecydowała się na zapisanie swojego dziecka na „rurkę”, jak zdrobniale o zajęciach mówi Agata Kocińska. Podobno wszystko przez inne media, które w nieprzychylny sposób przedstawiały rodziców dzieci uprawiający ten rodzaj sportu.

3-latek na siłowni

Gdy małe dziewczynki ćwiczą na rurze, ich koledzy z przedszkola mogą „przypakować” na siłowni. W Stanach Zjednoczonych tak forma spędzania wolnego czasu przez małe dzieci jest to już normą. W modnych dzielnicach wielkich miast jak grzyby po deszczu powstają kluby fitness i siłownie przeznaczone dla kilkulatków. Maluchy przywożone przez rodziców już od najmłodszych lat wylewają z siebie siódme poty, aby wyrzeźbić swoje sylwetki na wzór tych oglądanych w kolorowych czasopismach. Ten kult ciała powoli wkracza też do Polski. Coraz więcej krajowych ośrodków fitness wprowadza do swojej oferty zajęcia dla najmłodszych. Gravitan Juniors Academy z Warszawy uruchomiła niedawno nawet siłownię dla dzieci. Dodatkowo fitness prowadzi zajęcia semestralne z instruktorami: korektywną akrobatykę, judo, brazylijskie Jiu-Jitsu, kick boxing, szermierkę, wspinaczkę. Chętnych nie brakuje. Najwięcej małych klientów jest w wieku 3-9 lat.

Przedszkolak w gabinecie piękności

Od kilku lat maluchy mogą także korzystać z pakietów spa dla najmłodszych. Matki już kilkuletnich dziewczynek są kuszone przeróżnymi pakietami. Ośrodków oferujących pakiety spa dla dzieci przybywa, zmniejsza się też wiek ich klientów. W Zalesie Mazury Active Spa z zabiegów upiększających i relaksujących mogą skorzystać już 2,5-roczne maluchy. Niektóre z nich korzystają z zabiegów nawet kilka razy dziennie. Jak twierdzi Tomasz Janus z Zalesie Mazury Active Spa, na przełomie ostatnich lat niesamowicie wzrosło zapotrzebowanie na zabiegi pielęgnacyjne i relaksacyjne wśród dzieci. Potwierdza to także Anna Rusinek, Manager w SPA Kocierz, gdzie kwartalnie sprzedaje się średnio 45 zabiegów dla dzieci. Zabiegi są często prezentem od rodziców dla malucha, zdarza się jednak także, że są opłacane przez same dzieci, które wydają na nie pieniądze ze swojej skarbonki.

Urodziny na strzelnicy

Na dużym zdjęciu kilkoro przedszkolaków dumie prezentuje olbrzymie pistolety i karabiny – w taki sposób jedna ze strzelnic pod Szczecinem reklamuje swoją ofertę, dziecięce urodziny na strzelnicy. Na stronie obiektu można przeczytać, że oferta przeznaczona jest dla zdeklarowanych miłośników broni i tych, którzy w swoje urodziny chcą zrobić coś nietuzinkowego. Główną atrakcją imprezy jest oczywiście strzelanie do celu. Dzieciom robione są także pamiątkowe zdjęcia. Przedszkolaki ustawiają się do nich z wielkimi karabinami
i udają, że mierzą do celu.

Eksperci są zaniepokojeni

Poszerzająca się oferta zajęć dla dzieci nikogo nie powinna dziwić. Jest ona odpowiedzią na ciągle rosnące zapotrzebowanie oraz wynika z prostego faktu, że na zajęciach dla dzieci można dobrze zarobić. Wielu rodziców jest gotowa wydać nawet ponad tysiąc złoty miesięcznie, żeby tylko zapewnić swoim pociechom wszechstronny rozwój i lepszy strat w przyszłości. Ale czy rzeczywiście jest to równoznaczne?

– Są rodzice, którzy podążając za rozwojem dziecka, dostrzegają jego zainteresowania i zapisują je na różnego rodzaju zajęcia, aby pomóc mu je rozwijać. Gdy jednak widzą, że dziecko nie radzi sobie z jakąś aktywnością, po prostu z niej rezygnują – twierdzi Elżbieta Linartowicz z poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Akademos w Szczecinie. – Bywają też tacy, którzy wpychają dziecko w różnego rodzaju aktywności, aby zrekompensować sobie własne niedoskonałości, zrealizować własne aspiracje.

Jak dodaje psychoterapeutka Katarzyna Duda jest to szczególnie niebezpieczne, ponieważ dziecko w takiej sytuacji zaczyna przyswajać poczucie, że jest kochane „za coś”, że rodzic akceptuje je pod warunkiem, że spełnia jego oczekiwania, że jest wystarczająco dobre. Od tego już tylko krok do przyszłych problemów.

Niestety, jak wskazują ekspertki, wielu rodziców odczuwa na sobie presję społeczną, bo dziś dziecko
z „dobrego domu” musi chodzić na zajęcia pozalekcyjne.

– Dla wielu rodziców wniosek jest prosty – jeśli nie posyłam mojego dzieci na dodatkowe zajęcia to znaczy,
że jestem złą matką czy ojcem, bo przecież inni to robią – twierdzi Linartowicz.

Tyle, że bezrefleksyjne inwestowanie w coraz to nowe aktywności dziecka nie zawsze wychodzi maluchowi na dobre.

– Niestety, często słyszy się o rodzicach, którzy tak skutecznie zadbali o zagospodarowanie wolnego czasu swoich pociech, że nie mają one wolnej chwili dla siebie – twierdzi Monika Jędrzejewska psychoterapeuta
ze Szczecina, edukator medyczny i instruktorka zajęć dla matek z dziećmi. – Jeśli dziecko nie będzie miało czasu na bycie z rodziną i przyjaciółmi, nie doświadczy wystarczającej ilości takich bodźców, które sprawiają, że w dalszym życiu potrafimy nawiązywać i pielęgnować satysfakcjonujące relacje.

Słowa Jędrzejewskiej potwierdza także Linartowicz.

– Wszyscy skupiamy się teraz na rozwoju intelektualnym czy też fizycznym naszych dzieci, a zapominamy o kompetencjach społecznych – dodaje Linartowicz. – Wychowujemy geniuszów, którzy ,którzy bardzo często nie radzą sobie z samym sobą, ani nie potrafią rozmawiać czy budować relacji z innymi.

Jak podkreślają ekspertki, warto być z dzieckiem w domu, pozwolić mu zająć się samym sobą, a nawet czasem pozwolić mu na nudę.

– Dziecko powinno doświadczyć nudy i frustracji z tym związanej – wbrew pozorom takie doświadczenie jest bardzo rozwojowe – twierdzi Jędrzejewska. – Rodzice natomiast powinni pamiętać, że są od tego,
by w pierwszym rzędzie z dzieckiem być i wychowywać je, a nie tylko zaspokajać ich biologiczne potrzeby
i wozić na przeróżne zajęcia – kwituje.

Anna Kwiecień

Przedszkolaki tańczą na rurze i ćwiczą na siłowni
5 (100%) 5 głos[ów]