Tej zemsty losu bałam się bardzo. Wiesz, dlaczego się mówi, że związek jest toksyczny? Bo zdajesz sobie sprawe, że ci szkodzi, ale nie potrafisz
z niego wyjść. Jesteś nałogowcem uzależnionym od wahań nastrojów, emocji partnera. Jak alkoholik od wódki. Takie uczuciowe perpetum mobile.

Więc naprawdę nie wiem, skąd znalazłam w sobie siłę, by od neigo odejść. Jaki był impuls. Pamiętam, tamtego dnia pokłóciliśmy się jak zwykle, o jakiś drobiazg. On znowu zmarszczył brwi. Wpadł w gniew. I syknął: dlaczego znowu nie chcesz mnie posłuchać!

O nie! on mnie nie uderzył w twarz, ale tak właśnie się czułam. Może po raz pierwszy usłyszałam wyraźnie, co wtedy powiedział. Mam go posłuchać. Dlaczego tylko jego słucham? Dlaczego nie słucham siebie?

Wpadł w szał, gdy mu powiedziałam: wiesz, odłóżmy ślub. Ja to wszystko muszę przemyśleć.

Wyszedł z domu, trzasnął drzwiami. Warknął: Jeszcze pożałujesz. A ja chwilę później poczułam lęk, że znow będzie to samo. Nic się nie zmieni. że znowy będę jak zawsze – bezbronna wobec jego determinacji i rozpaczy, mojego poczucia winy, nacisków rodziców.
I ta dobijająca myśl, że z wlasnej głupoty wszystko zmarnuję, że zostanę sama.

Zdałam sobie sprawę, że bez pomocy terapeuty nie dam rady. Ulegnę, wrócę, będę żałować. A potem migrena zaatakuje mój mózg. Będę coraz bardziej neiszczęśłiwa i umrę.

Na terapii płakałam z bezsilności

Znalazłam terapeutę. przez internet. Wrzuciłam w google: Kobiety, które kochają za bardzo – terapia.

Nie myśl, że było łatwo. Przerabiałam z nim własne dzieciństwo. Musiałam zrozumieć przyczyny. Odpowiedzieć sama sobie, z jego pomocą, na pytanie: dlaczego to ja własnie kocham za bardzo? Nie było to przyjemne – odtwarzać ze świadomością dorosłego człowieka jeszcze raz klimat panujący w moim rodzinnym domu. Przypomnieć sobie ból samotnego dziecka, które chciało być kochane za nic, jak inne dzieci, ale ono na tę miłość musiało zasłużyć. Nieobecny tata. Wiecznie niezadowolona ze mnie mama. Znowu bylam malą dziewczynką, a ona mnie krytykowała. Zirytowana pytała, dlaczego nie dostałam piątki z klasówki. Dlaczego znowu się przeziębiłam. Dlaczego nie potrafię tak ladnie rysowac jak Monika.

Bride and groom outside garden wedding on bench with African Natal Midlands mountain scenery background

W czasie tych seansów nieraz płakałam z żalu and sobą. Ze złości. Czułam gniew. I musiałam go jakoś opanować. Czytałam o kobietach takich jak ja. Miałam napady nocnych lęków. I wtedy żałowałam, że podjęłam pochopną decyzję, bo już na zawsze zostanę sama.

Jednak odbudowywałam się. Szukalam wsparcia w przyjaciołach. Po kilku miesiącach byłam już na tyle silna, by z narzeczonym rozstać się ostatecznie. Mieszkanie, które miało być naszym wymarzonym gniazdkiem – sprzedaliśmy.

Pytasz, czy było mi żal? No pewnie, że było! Co chwila odzywały się sentymenty. I gorycz, że straciłam marzenia. Msiałam to przełamać.

Wiesz, co zrobiłam, kiedy podjęłam decyzję, że już nie ma powrotu? Obcięłam włosy. Zmieniłam się z szatynki w brunetkę. Ja wiem, że to nie jest oryginalne. Kobiety często tak robią. jest zmiana w życiu – więc zmieniają fryzurę. Ale dla mnie to była rewolucja.

A potem poszłam za ciosem. Grzeczne mundurki porozdawałam koleżankom. Dobrą, stabilną posadę radcy prawnego w banku, zmieniłam na szaloną pracę w agencji reklamowej. Coraz mniej było we mnie tej dawnej Ewy. Ale ja tak się zawzięłam, że chciałam żeby w ogóle jej we mnie nie było.

Kiedyś przeczytałam, że nasze komórki mają pamięć. Nie chciałam, by moje ciało pamiętało. Ani tego co było dobre, ani tego, co było złe. Bo ta pamięć ciągle przynosiła ból.

Pojechałam na dwutygodniowy detoks, oczyszczanie organizmu. Zrzuciłam przy okazji parę kilo. Odmłodniałam. Moje komórki chyba zapomniały… Ale najważniejsze – poczułam, że to ja kieruję własnym życiem. Jestem w zgodzie sama z sobą. I wiesz co?

Już nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam migrenę.

Wiem, że czekasz na happy end. Pewnie zaraz zapytasz, czy mam kogoś. Nie, jeszcze nie mam. Jeszcze nie jestem gotowa. Ale wierzę, że przyjdzie taka chwila – kiedy otworzę się na nową miłość. I już nie dlatego,
że boję się pustki. Tylko dlatego, że spotkałam kogoś, z kim warto być.

Maria Mamczur

Odniosłam sukces. Uwolniłam się od toksycznej miłości.
5 (100%) 5 głos[ów]

  • Mejk

    Podziwiam tę kobietę. Prawda jest taka, że wiele z nas tkwi w toksycznych związkach, ale nie mamy odwagi, aby tego skończyć. Teraz wiemy, że wystarczy odrobina chęci by realizować swoje marzenia!

  • mini

    Dokładnie, ale żeby uwolnić się od takiego związku potrzebna jest ogromna ilość samozaparcia. Walczmy teraz, bo później może być już za późno.

  • kiri

    A znacie może jakąś osobę w Warszawie, która pomogła by mi w oderwaniu się od takiego toksycznego związku?

  • amelia

    Najgorzej jest zamknąć się na wszystko, na cały świat, a później budzimy się i zostajemy sami…