Nowalijki, czyli pierwsze wiosenne warzywa to dla nas nie lada pokusa. Zmęczeni zimową żywieniową monotonią szybko wprowadzamy je na listę codziennych zakupów. Jędrny, zielony szczypiorek i nasycona czerwienią rzodkiewka kojarzą się nam z odnową i regeneracją. Ale czy tak jest naprawdę?

Pierwsze młode warzywa urozmaicają jadłospis i uzupełniają w naszych organizmach po zimie niedobory witamin oraz soli mineralnych. Poza tym są źródłem cennego błonnika i flawonoidów mających działanie przeciwutleniające, dzięki czemu wzmacniają system immunologiczny i odgrywają ważną rolę w zapobieganiu chorobom nowotworowym. Jednak często nie zdajemy sobie sprawy, że nowalijki mogą zawierać dużo szkodliwych dla nas związków. Dlatego wstrzymajmy się z podawaniem ich dzieciom poniżej trzeciego roku życia. Wszystko zależy od uprawy roślin. Gdy są hodowane pod folią w tunelach lub w szklarniach, nawożone przy użyciu środków chemicznych, tracą swoją wartość. Oprócz zdrowego dla nas potasu, żelaza, magnezu, selenu, czy jodu chłoną one z gleby niebezpieczne azotyny, miedź, kadm, rtęć, ołów oraz pozostałości po środkach ochrony roślin. Najwięcej toksycznych substancji kumulują w sobie szczypiorek, rzodkiewka i sałata, a także buraki czerwone, wszystkie odmiany kapusty, kalafior oraz szpinak.

Zdrowo, bo z umiarem

Nowalijki w diecie dziecka powinny być tylko dodatkiem do posiłku, a nie jego podstawą. Nie przyrządzajmy z nich soków, ani nie róbmy wywarów. Korzystanie z umiarem z wiosennych darów uchroni malucha przed ewentualnym spożyciem szkodliwych substancji. Jak możemy się przed nimi zabezpieczyć?

  • Najlepiej kupować nowalijki u sprawdzonego sprzedawcy. Takiego, który posiada certyfikat potwierdzający ich uprawę bez dodatków sztucznych nawozów. Gwarantują to sklepy z ekologiczną żywnością. Dobrym wyjściem jest też domowa hodowla. Na dobrze nasłonecznionym parapecie możemy zasadzić szczypiorek, natkę pietruszki lub rzeżuchę. Wystarczy uniwersalna (bez żadnych dodatków) ziemia i kilka doniczek. Umieśćmy w nich nasiona rzeżuchy, cebule i korzeń z natką pietruszki. Wystarczy je tylko podlewać i pamiętać, aby ziemia była stale wilgotna.
  • Unikajmy kupowania młodych warzyw na targowiskach mieszczących się przy ruchliwych ulicach. Leżące na straganach nowalijki szybko wchłoną szkodliwe substancje se spalin.
  • Oglądajmy i wąchajmy warzywa, które kupujemy. Liście i bulwy powinny być sprężyste i twarde. Gdy są skażone azotanami, szybciej więdną. Muszą mieć charakterystyczny dla siebie kolor bez przebarwień oraz nie mogą być zbyt wyrośnięte. Ważny jest też naturalny zapach.
  • Przechowujmy nowalijki w lodówce, ale nie w zamkniętych foliowych woreczkach. Brak dostępu powietrza przyspiesza złe reakcje i zawarte w nich azotany szybko przekształcą się w azotyny. Sałatę i inne liściaste warzywa przechowujmy na dolnej półce zawinięte w lekko zwilżony papier kuchenny. Szczypiorek i natkę pietruszki umieśćmy w kubeczku z wodą i postaw w lodówce.
  • Dokładnie wymyjmy nowalijki przed jedzeniem pod bieżącą letnią wodą. Brokuły, kalafiory i rzodkiewkę dodatkowo po wymyciu namoczmy w zimnej wodzie z dodatkiem soku z cytryny.
  • Obierajmy warzywa, usuwajmy wierzchnie liście z kapusty i sałaty i wyrzucajmy grubsze łodygi.
    To właśnie tam, pod samą skórką, na zewnętrznych liściach gromadzi się najwięcej toksyn.

Warto wiedzieć

Spróbujmy „dzikich” nowalijek z naszych łąk i pól. Nazywane pospolicie chwastami, mają dużą wartość odżywczą. Rosną w naturalnym środowisku nie są skażone chemicznym substancjami. Na wprowadzenie ich do kuchni wpadli już Francuzi i Niemcy. Jak się okazuje, ze świeżych listków mniszka czy pokrzywy można przyrządzić zdrowe i wspaniałe sałatki.

Nowalijki – witaminowa czy toksyczna bomba?
4.6 (92%) 5 głos[ów]

  • Kozera

    Dlatego warto zainwestować te parę groszy w działkę i samemu sobie hodować warzywa. U mnie zaczęło się od balkonu, kilku skrzynek (najpierw z kwiatami, później z warzywami). Zawsze te 0,5 kg ołowiu mniej