Krystyna.

Jest kobietą sukcesu. Dyrektorką dużej korporacji. Wysoka, długie, zgrabne nogi,
duży biust. Dobre perfumy, eleganckie ciuchy. Tak, zdaje sobie sprawę, ze podoba się mężczyznom. Dźwignęła się już psychicznie. Minęło kilka dobrych lat, ale po rozwodzie kończącym 4-letnie małżeństwo z gejem (kryptogejem- podkreśla) czuła się wręcz obrzydliwie.

– Wiem, że wtedy, gdybym nawet była samą Claudią Schiffer, to i tak czułabym się cholernie nieatrakcyjna – śmieje się gorzko. Tak, to prawda, jest w niej dużo złości.
Złości i wstrętu.

– Biczowałam się myślami. Dlaczego to właśnie mnie wybrał homoseksualista?

Analitycznie roztrząsała całą znajomość krok po kroku, sekwencja po sekwencji, wydarzenie po wydarzeniu i sądzi, że wie, dlaczego.

– Taka kobieta jak ja, zapracowana, skupiona na karierze, przekracza trzydziestkę i myśli: już wszystko mam, jestem finansowo niezależna. Chcę tylko, żeby ktoś ze mną porozmawiał, mnie przytulił, pokochał. Jest już zmęczona wypadami do klubów, szybkimi randkami. Staje się łatwym celem dla kogoś, kto chce zrobić z niej parawan i sponsora.

No i na dodatek, Krystyna jest tego pewna, zadziałał tu istotny czynnik. Poczuła się źle. Lekarz stwierdził w jej organizmie nadmiar testosteronu. Daje głowę, że gdyby nie ten testosteron, nie przyciągnęłaby kogoś takiego. Tak, to chyba jest klucz.- Bo kobiety, które w swojej kobiecości czują się dobrze, wybierają sobie mężczyznę w typie alfa, takiego, który będzie dobrym reproduktorem. A on taki nie był. Znała go z widzenia. Przemykał gdzieś w biurowcu. Nie podobał się jej. Pierdołowaty. Wstydził się kobiet. Jednak szukał
z nią kontaktu. Dlaczego? Teraz już wie.

Przysłał sms-a z pytaniem, czy dałaby się zaprosić na kawę. Z nudów odpisała: Czemu nie? Tym bardziej, ze w perspektywie miała samotny, niedzielny wieczór w domu.

– Poszłam na tę kawę. Dobrze mi się z nim rozmawiało. Był jak koleżanka, która wysłucha
z uwagą. Zaczęliśmy sobie pożyczać książki i płyty.

Teraz, z dystansu karci się sama za tę naiwność: Chyba żaden normalny mężczyzna się tak nie zachowuje jak on?! Normalny facet, kiedy spotyka atrakcyjną kobietę, natychmiast chce się posunąć dalej, skłonić ją do seksu. A ten?

Wtedy jednak pomyślała, że on traktuje ją z szacunkiem. Podobało się jej, że widzi w niej człowieka, a nie tylko ciało. Że interesuje go, co ona ma w głowie, co czuje.
Przez 2 miesiące wymieniali płyty i książki. Tamtego dnia padał deszcz. Mieli jechać do kina jego samochodem. Powiedziała: Wejdź na górę, przeczekamy ten deszcz. Napijemy się herbaty. Niczego nie planowała. Doszło do zbliżenia.

– Że też mnie nie tknęła intuicja! – znowu jej śmiech jest gorzki. – Było fatalnie. On miał problemy z męskością. . Powiedział: Jesteś taka piękna. Twoja uroda mnie onieśmiela. Zestresowałem się! I ja to łyknęłam!

Tak, Krystyna rozumie, że tu powinno paść pytanie: dlaczego więc? Widzi to tak: On sobie mnie wychodził po prostu. Pojechali na wspólne wakacje do Turcji.

– Że też znowu mnie nie tknęło, kiedy powiedział, że nie ma pieniędzy. Zapłaciłam za nas oboje.

W Turcji nie oszalała na jego punkcie. Nie było namiętności. Więc dlaczego? Był fajnym kumplem, emocjonalnie bliskim. Spotykali się pół roku. Bez uniesień. Sporadyczny i letni seks. Więc dlaczego dalej brnęła w ten związek?

– Z przerażeniem odkryłam, że jestem w ciąży. 3 minuty byle jakiego seksu i ciąża.

Rozpłakała się. Nie chciała tego dziecka. I nie chciała małżeństwa. On też razem z nią płakał. Powiedział: Jestem w tobie zakochany. To cudownie, ze jesteś w ciąży.
Natychmiast musimy wziąć ślub. Do tej pory nie wie, co jej wtedy strzeliło do głowy?
Może to te cholerne hormony? Nie potrafi racjonalnie wyjaśnić, dlaczego powiedziała mu: Chyba masz rację. Dziecko potrzebuje ojca.

W piątym miesiącu ciąża obumarła. Kilka tygodni przed planowanym ślubem. Nie uprawiali już seksu. Najpierw ze względu na ciążę, potem z uwagi na depresję. Chciała zrezygnować ze ślubu. On nalegał: Teraz potrzebny jest ci ktoś bliski. Nie możesz być z tym wszystkim sama.

– Znowu to łyknęłam. Ślub skromny, tylko ze świadkami. Obiad w restauracji. Kiedy przyszło do płacenia, powiedział, ze nie ma przy sobie portfela. I wtedy zapaliła mi się czerwona lampka. Czy tak będzie wyglądało moje małżeństwo?

Depresja. Miesiąc patrzenia w sufit z perspektywy łóżka. Zajadanie stresu. Ginekolog doradzał drugie podejście. Znowu zbliżenie. Kłopoty ze wzwodem. Jesteś nerwowa, to mnie stresuje, mówi on. Ona myśli: jestem gruba, nieatrakcyjna, pewnie dlatego. Ciąża. Kolejne poronienie. Katarzyna jest tego pewna, że tak musiało być. Natura sama się broni.
Odrzuca to, co niepełnowartościowe.

Kiedy zaczęła inaczej na niego patrzeć? Powiedział kiedyś: Kiedy oglądam Playboya i widzę te gołe kobiety, tylko się nie śmiej, nic na mnie nie działa. Równie dobrze mógłbym oglądać cegły w piśmie dla budowlańców. Dostała ataku śmiechu. Miał jej to za złe. Może wtedy chciał jej coś powiedzieć? Czuła irytację. Zauważyła, że jest uzależniony od zakupów. Zadłużał karty kredytowe, które potem ona spłacała. W ciągu 4 lat małżeństwa kupił
60 par butów. Stroił się.

– Wpadał do domu z torbami pełnymi ciuchów i pytał tym swoim cienkim głosikiem, czy chcę zobaczyć jego show. Po czym przebierał się w zestawy, które wcześniej obmyślił. Na początku się śmiałam: jaki z ciebie narcyz! Ale potem, narastała we mnie coraz większa złość na niego. Zaczęłam analizować: Czy mój brat tak się zachowuje? Nie! Czy mój tata? Nie! Czy mężczyźni, których znałam? Nie!!!

Nagle wszystko zaczęło się układać w jedną całość. Te ciuchy, domowe show, strojenie się , pindrzenie, mówienie o innych facetach, krytykowanie ich fryzur, ubiorów. Zaklinanie, że on w ogóle nie ma potrzeb jako mężczyzna. Tak, Krystyna zdaje sobie sprawę, że w tym okresie ich małżeństwa była dla niego straszna.

– Dokuczałam mu. Wygarniałam, że robi tylko długi. Że stroi się. Że chyba woli facetów.
Do dziś mi wypomina, ze nazwałam go homoseksualistą.

Postanowiła wziąć rozwód. Ale najpierw zmienić pracę. -Bałam się, ze w biurze mnie zjedzą. Mój mąż miał wiele koleżanek, które go bardzo lubiły. Był przecież dobrym kumplem, wręcz koleżanką. Powiedziała mu wreszcie, że chce rozwodu. – Jesteś gejem. Czuję do ciebie obrzydzenie. Koniec! Nie ma odwrotu! Próbował ją przekonać, że się myli. Potem stwierdził, że się nie godzi na rozwód, bo obniży mu się standard życia. Chciał pieniędzy. Atakował mailami.

Napisała list: Wiem, dlaczego mnie nienawidzisz. Powiedziałam ci bez ogródek, że jesteś gejem. Oszukałeś mnie. Przestań marnować życie mnie i innym kobietom. Zrób coming out. Wtedy i ty będziesz szczęśliwszy i twoje otoczenie. Daj mi człowieku żyć.

Skasowała prywatną skrzynkę. Dowiedziała się od znajomych, że on znowu się ożenił.

Kochane – niepożądane i ich mężowie geje
5 (100%) 9 głos[ów]