Anita (30): Nie ma go w domu od kilku miesięcy. Boję się, że oddalimy się od siebie. Wiem że on tęskni, tak pisze w esemesach, ale czy za mną, czy swoją kanapą, tego tak do końca nie jestem pewna. Właśnie sie dowiedziałam że kolejne wakacje spedzę jako samotna mężatka z dziećmi. I jak tu sie nie wkurzac?

Beata (35): Wrócił po 4 latach. Wiem, że kogoś tam miał. Próbuję go zrozumieć. Może nie umiał dźwignąć tej samotności. Próbuję mu uwierzyć, że nadal dla niego tylko ja się liczę. Ja i dzieci. Próbuję zlepić coś, co pękło… Ale ciągle zadaję sobie pytanie: czy te pieniądze, które tam zarobił, były tego warte?

To one zwykle mówią: Tam mąż zarobi kilka razy więcej niż tu. Staniemy na nogi. Będzie można kupić własne mieszkanie. Samochód. Żyć na przyzwoitym poziomie. Wymienić meble, wyremontować dom. Spokojniej zająć się dziećmi. Przyhamować…
Myślą: Jakoś przeżyjemy tę rozłąkę. To tylko chwila, nawet jeśli ma potrwać kilka lat. On to robi dla nas. Jakoś da się wytrzymać od świąt do świąt. Od spotkania do spotkania – raz na kilka tygodni, nawet miesięcy. Może nie zdradzi, może nie wybierze lepszego życia – tam, może się nie zmieni, nie oddali…
Słyszą: Nawet nie wiesz, co on tam robi po pracy. Idzie z kolegami na piwo? Siedzi całą noc w internecie? Może chodzi na baby? Bawi sie, kiedy ty… wszystko sama. Może wygodniej mu bez was? Może…?
Czekają. Z samotności płaczą po cichu w poduszkę, łapią doły-giganty, piszą smutne blogi, spędzają noce przy internecie.

Miłość w sms-ach – Czułość przez ikonki

Anita mieszka w małym miasteczku na zachodzie Polski. Takich, jak ona, słomianych wdów, jest tutaj wiele. Prawie w każdym bloku, w każdej kamienicy jest rodzina, rozdzielona przez pracę za granicą. Zresztą, dużo by można o tym opowiadać. Niewesołe to historie.
Anita bezwiednie zlizuje z palca okruszki szarlotki, którą pokroiła przed chwilą. Szczupła, nerwowa, energiczna, dzieli sie swoimi obserwacjami… Mieszkająca piętro wyżej sąsiadka, załapała się w Niemczech na zbiór sałaty. Potem znalazła kolejną robotę.
I tak już rok jej nie ma. Przyjeżdża co drugi miesiąc. Zostawiła dzieci pod opieką matki. Widać, że nienajlepiej tam się dzieje. Babcia, starsza kobieta jest zmęczona, ledwo dźwiga te siaty na czwarte piętro. Sasiad ucieka przed rządami teściowej w towarzystwo kolesiów. Tylko patrzeć, jak to wszystko się rozpadnie. Albo sąsiedzi w klatce obok… On pracuje w Beligii już trzy lata. Odkuli się, to prawda. Ona zrezygnowała z pracy w sklepie, zajmuje się dziećmi. On przyjeżdża co kilka tygodni dobrym samochodem. Nowe meble, modne ciuchy, ładne zabawki, antena satelitarna w oknie, a jednak… sąsiadka chyba nie jest szczęśliwa. Popija. Tak się Anicie wydaje.

Więc kiedy tak człowiek się rozejrzy wokół, to ech, szkoda gadać. No nie ma co owijać w bawełnę, ona sama miała duże wątpliwości, czy zgodzić się na wyjazd męża do Holandii. To prawda, nie żyło się im łatwo. Ona zarabiała grosze jako nauczycielka w szkole, on od rana do wieczora zasuwał na budowach, jako glazurnik.

Marzyli o tym, by wreszcie kupić jakis samochód, wymienić stare, „gierkowskie”meble odziedziczone po babci, a może nawet kupić jakieś fajne, jasne mieszkanie w nowym budownictwie. Więc kiedy Olek znalazł tę prace w Holandii, pomyśleli jednomyślnie, że to dla nich niezwykła szansa. Ale chwile poźniej dopadły ją wątpliwości. Jak sobie ze wszystkim poradzi? Dzieci, praca, dom a ona sama!!!

Nie jest specjalnie wylewna, uczucia chowa głęboko, ale kiedy Olek wsiadł do pociągu, lepiej nie mówić… Miła ochotę usiąść gdzies w kącie i się ropłakać, jak mała dziewczynka. Nie płakała. Musiała się zająć dziewczynkami. Zwłaszcza tą starszą, ulubienicą tatusia, która bardzo rozpaczała.

To był dopiero początek. W nocy nie mogła spać. Zdziwiona, że do tej pory nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo zrosła się z mężem. Cholera, jakby kto rękę jej odjął. Zmęczenie, ciężka cisza, natłok myśli. Wracały jak bumerang słowa koleżanek, „życzliwych” znajomych, sasiadów. Że facet nie może długo być sam, zaraz znajdzie sobie kogoś na boku. Jak poczuje wolność – sączyli jad- nie będzie chciał wracać do domowego kieratu. A może z samotności się rozpije – podsycali lęk. A jak po trzech miesiącach przedłuży swój pobyt – prorokowali – to potem będzie mu coraz trudniej tu wrócić…

Zadzwonił po przyjeździe. Krótka rozmowa (nie po to przecież pojechał, żeby wydawać pieniądze na telefony). Że wszystko jest ok. Jak tam dziewczynki? Jak ona? Chciała powiedzieć, że tęskni, ale czuła, że wtedy oboje całkiem sie rozkleją. Więc nie powiedziała. Przysłał jej sms-a, że tęskni, kocha. Że muszą to jakoś wytrzymać. Przyzwyczaiła się do tych wiadomości. Do pewnego rytmu. Godzina 22. Dzieci śpią. Telefon daje znać, że jest nowa wiadomość.

Jednak szybko przestało to ją cieszyć. Po co on pisze o miłości? Jaka to miłość przez sms-?! Co jej po takiej miłości? Starsza córka ma biegunkę. Młodsza w przedszkolu rozcięła sobie wargę, trzeba było szyć. Pękła rura w kuchni. Ona ma gorączkę i nawet nie może tej anginy odleżeć. W nocy łóżko puste. W niedziele – sama z dziećmi do parku. Sama… Sama… Miała dość tej samotności. Była sobota, późny wieczór. Zadzwoniła.
Telefon Olka był głuchy. Zadzwoniła nazajutrz. Zamiast słow miłości – awantura. Gdzie był? Na piwie?! To ona się męczy, użera ze wszystkim, a on idzie na piwo?! To co, że zmęczony! Ona też jest zmęczona. I na dodatek siedzi w domu sama, jak kołek. Zdążyła jeszcze wykrzyczeć, że ma już wszystkiego dosyć. On się rozłączył.

Mąż pracuje za granicą
4.5 (90%) 4 głos[ów]