Kiedy okazało się, że trzeba było dożywić moją maleńką córeczkę w szpitalu kroplówką, przeżyłam to strasznie! Czułam się z tym źle. Bardzo źle! Pomyślałam, że mam złe mleko. Że to moja wina, bo jestem na diecie wege.

Jestem wegetarianką od 12 roku życia. To dla mnie naturalna kolej rzeczy. Moi rodzice byli buddystami. Wychowałam się w szacunku dla wszystkich żyjących istot. Nie akceptuję zabijania. Nie jem niczego, co ma oczy. Nie znoszę zapachu mięsa, które zawsze kojarzy mi się z trupem. Dziwię się ludziom, że chcą je jeść, ale staram się akceptować to, że mają taką potrzebę. Jednak gdyby ktoś, jeszcze kilka lat temu, spytał mnie, czy moje dziecko też będzie tak jak ja wege, odpowiedziałabym bez wahania: Tak! Chyba nie ma innej możliwości?!

Bo po pierwsze – dieta jest zdrowa, zróżnicowana. Ja, przez 17 lat nie jedząc mięsa i ryb, doskonale się rozwijałam, zachowałam dobre zdrowie i dużo energii. Po drugie, to chyba normalne, że człowiek chce przekazać swojemu dziecku wartości, które są dla niego tak niesłychanie ważne. Byłam przekonana, że nie może być inaczej!

Tak myślałam nawet wtedy, kiedy dowiedziałam się, ze zostanę mamą. Bałam się, co prawda, presji otoczenia. Tych wszystkich atakujących zewsząd opinii, wypowiadanych z troską ­– że w ciąży muszę myśleć przede wszystkim o dziecku. Że muszę mu dać wszystko, czego potrzebuje w tak intensywnym okresie rozwoju, a mięso to niezbędne dla niego żelazo, białko, proteiny itd.

Na szczęście mój mąż, Marcin był wyrozumiały i nawet nie próbował mnie namówić do jedzenia mięsa, a lekarz, który opiekował się mną w czasie ciąży, powiedział wprost: „Skoro tyle lat była pani wegetarianką, to nagła zmiana diety mogłaby zaszkodzić i pani, i dziecku”. Wypisał receptę na specjalne witaminy z grupy B dla wegetarian. I było po problemie.

Ciąża – to był trudny czas

Niedawno jeszcze pracowałam w dużej agencji reklamowej. Osiągnęłam sukces finansowy i zawodowy, ale miałam już dość pracy w korporacji. Postanowiłam więc zmienić to i żyć na własny rachunek. Jestem z wykształcenia psycholożką. Chciałam wspólnie z przyjaciółką założyć poradnię psychologiczną i zająć się psychoterapią. Przygotowałyśmy precyzyjny plan działania i… właśnie wtedy okazało się, że jestem w ciąży.

Mój partner, Marcin wychowywał syna z pierwszego małżeństwa. Chłopak właśnie zaczął naukę w gimnazjum i wszedł w fazę ostrego buntu. Trudno było dogadać się z nim. Na domiar złego Marcin stracił pracę. Byliśmy bez pieniędzy.

Czułam się źle. Fizycznie i psychicznie. Moje plany legły w gruzach. Rosło we mnie dziecko, a ja… Z jednej strony wyobrażałam sobie, ze będzie miało czarne włosy jak Marcin. I że będzie dziewczynką. Myślałam o nim z tkliwością. Z drugiej strony- czułam, że moje ciało nie jest moje. Kiedyś – szczupła i dynamiczna, ciągle w ruchu – teraz z coraz większym brzuchem, coraz słabsza, uziemiona w domu. Spałam i czytałam 20 książek Vonneguta.

Kiedy urodziła się Antosia…

moje emocje oscylowały od ekstazy i szczęścia do zwątpienia i rozpaczy. Urodziła się przez cesarskie cięcie. Pamiętam, jeszcze nie całkiem przytomna, zobaczyłam Marcina. Podobno powiedziałam tylko dwa słowa: Czarne włoski!

Ten moment, kiedy położono mi córeczkę na brzuchu… Ekstaza! W jednej chwili poczułam bezgraniczne szczęście, uczucie spełnienia i wielkiej miłości. Rozpłakałam się.

Wiem, że wtedy rządziły mną hormony. Emocje oscylowały od ekstazy i szczęścia do zwątpienia i rozpaczy. Nie potrafiłam rozstać się z dzieckiem ani na chwilę. Bałam się iść pod prysznic. A już pod prysznicem wyłam z tęsknoty. Przez pierwszy tydzień czuwaliśmy nad Tosią na zmianę. To już prawie paranoja. Bałam się, że jeśli zasnęlibyśmy oboje, z małą stałoby się coś strasznego.

Mama wegetarianka.
4.8 (95%) 4 głos[ów]

  • Hela Wasilewska

    Bardzo trzymam kciuku z Wege Mamę!

    • LuWes

      Trzymaj póki jeszcze masz siłę… 🙂

  • Niewege

    Nie no gratuluję. Narzucanie woli, diety, religii. Szkoda, że dziecko nie ma nic do powiedzenia i jak widać wegetarianizm mu nie służy (szpital, brak pokarmu u matki)… Mięso jest potrzebne dziecku (białko itd). Tego nie zastąpisz. Może jak będzie dorosłe to samo zdecyduje, co?

    • LuWes

      Dokładnie. Decydowanie za dziecko i narażanie je na choroby to jest skandal. Sama bohaterka powiedziała, że jest wegetarianką od 12 roku życia. Więc nawet jej rodzicie jej dawali mięso i pozwolili zdecydować.

    • wegeM

      Jakie narzucanie woli??? A czy podawanie mięsa nie jest narzucaniem woli? Każda matka robi to co najlepsze dla jej dziecka. Od wegetarianizmu się nie umiera. I nawet ku zdziwieniu można na nim przeżyć całe życie bez chorób i niedoborów.

      • Niewege

        A czy dziecko ma coś do powiedzenia? Narzucasz mu to że nie będzie jadło mięsa.

        • wegeM

          A może raczej narzuca się to ze właśnie będzie jadło mięso?

          • Niewege

            Zróżnicowanie diety to jedno – ograniczanie (brak mięsa) to drugie. Dziecko nie ma szans nawet spróbować, chociaż w artykule widać, że dziecko wręcz rzuciło się na mięso – czyli było mu potrzebne.

  • Kasia

    Kochana jesteś baaaardzo dobrą mamą i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej!! To, że zmieniłaś swoje poglądy dla dobra dziecka świadczy o tym,że jego dobro jest dla Ciebie najważniejsze. My z mężem nie jemy mięsa, ale mój syn w przedszkolu je i bardzo mu smakuje, Boli mnie to tak smo jak Ciebie, ale gdybym zrobiła coś na siłę odniosłoby to odwrotny skutek, Jestem absolutnie pewna, że jak Antosia podrośnie to sama podejmie słuszną decyzje. Nie zamartwiaj się tym , bo stracisz tylko fajny okres w Waszym życiu. Nie zmieniaj się!!!!!!!!!!

    • Moniek

      Szkoda tylko że dziecko nie ma nic do gadania! A później się dziwimy że rosną alergicy, osłabione dzieci, wcześniaki itd. Pewnie katujmy dzieci GMO i nie dawajmy im mięsa. Tylko jakoś dziecko naturalnie wie co dla niego dobre – co widać w artykule.

    • TezMatka

      Nie no faktycznie – MATKA ROKU. Jak dziecko zachoruje to wtedy będzie płacz

      • wegeM

        A dlaczego miało by zachorować? Dlaczego jak miesozerne dziecko zachoruje to nikt nic nie mówi a kiedy zachoruje dziecko niejedzace mięsa to wszyscy uważają że to przez wegetarianizm?

  • Wegeta

    Tak trzymaj kochana. Nic się nie przejmuj krytyką tych idiotów. To Ty decydujesz co jest dobre dla twojego dziecka a nie jakieś ciotki klotki. Jesteśmy z Tobą.

    • Halo

      Co Ty bredzisz kobieto. Mleka też nie podawajcie, bo to produkt „odzwierzęcy”

      • wegeM

        Poczytaj trochę o mleku. Akurat krowie mleko jest jeszcze bardziej niezdrowe niż mięso.

        • Halo

          To czym geniuszko będziesz karmić dziecko? Wodą? Skoro mleko ble…

          • wegeM

            Najpierw swoim mlekiem a później mlekiem roślinnym, jarzynami, produktami zbożowymi…

          • MięsnaLola

            Do pierwszej wizyty w Mc Donaldsie. Dzieci sąsiadki się pośmieją i Antosia pójdzie potajemnie na hambuksa.

  • SW

    Artykuł jest antywegetariański i tendencyjny. Może lepiej sobie sprawdźcie jak to wygląda z medycznego punktu widzenia. Polecam.

    • Bula2

      SW – czyżby sławni wegetarianie? Witamy i tutaj wegeterrorystów.

  • Mila

    Bardzo fajna ciepła osoba z tej bohaterki. Widać też, że inteligentna kobietka – kieruje się dobrem dziecka pomimo własnych przekonań. Super babka