Co byś zrobiła, gdybym ci powiedział,  że chcę kochać sie z tobą?

Czekając na nich w umówionej kawiarence, próbuję ich sobie wyobrazić. Ja wygląda podrywacz? Włosy nażelowane a’la latino lover? Albo mały irokezik a’la clubber lub hipsterski włos w nieładzie, schowany pod szarą czapką? Garnitur od Bossa, dżinsy Versace, albo przynajmniej podróby lub kusy płaszczyk I szal komin? A może podrywacz jest bardziej w typie – chłopięcy wczesny Brad Pitt?

Siedzę w ogródku. Wiosenne ciepło, słońce oślepia. Dwóch hipsterów, w szarych koszulkach rozgląda się.

– Pan Angelo?– zaczepiam. To nie oni! Spojrzeli na mnie, jak na idiotkę.

W końcu są. Ci prawdziwi. Bardzo zwyczajni, nie zabójczo piękni, ale sympatyczni. Angelo ani na chwilę nie zdejmuje granatowych okularków (czasami lekko zsuwa je na koniec nosa). Szerokim gestem podaje rękę. Prawdziwy brat łata. Jest swobodny. Rozluźnione ciało. Spokojny głos.

Mówi o swojej szkole uwodzenia. Bardziej jak wykładowca, a nie artysta uwodziciel. O technikach neurolingwistycznego programowania. Różnych socjotechnikach.

Próbuję sprowadzić go na ziemie. – Nie ukrywaj się za teoriami. O konkrety proszę! Konkrety!

Opowiada mi, że jako przedstawiciel medyczny w dużej firmie farmaceutycznej, poszedł na warsztaty aktywnej sprzedaży. Wykładowca, specjalista od NLP przyznał, że prowadzi też warsztaty uwodzenia. Gdy się żegnali po kursie, wykładowca nagle go zapytał: „Jak wyglądają pana realcje z kobietami?” Angelo bąknął, że w sumie jest ok, ale tamten, w końcu specjalista od neurolingwistyki, od razu pojał, że chyba… najwyżej średnio. Zapytał więc wprost: „Czy potrafi pan podejść do dziewczyny, która sie panu podoba i powiedzieć jej to, czego ona nigdy by sie nie spodziewała?”

Angelo z uśmiechem cytuje swojego mistrza… i w tym momencie łapie mnie za rękę. Pochyla się nade mną. Zsuwa granatowe okularki na czubek nosa (wreszcie widzę, że ma niebieskie oczy), zniża głos i mówi z naciskiem: „Wyobraź sobie Mario, że on mi proponuje, bym powiedział kobiecie: „Chciałbym się z tobą kochać. Tak namiętnie, czule, pieścić każdy zakamarek twojego ciała. Sprawić, że zaznałabyś rozkoszy i chciałabyś więcej i więcej. I nie potrafiłabyś wyrzucić z pamięci tych chwil”.

Angelo patrzy natarczywie. Czuję sie nieswojo. Mam wrażenie, wydobył te słowa głęboko, z trzewi. W tym momencie słyszę, jak moja sasiadka-aktorka, obserwująca spotkanie, parska śmiechem.

– No widzisz Mario – tokuje dalej artysta uwodzenia – zastosowałem tu pewną psychotechnikę. – Powiedziałem o tym, że ktoś mi to powiedział. Ale ty na pewno nie pamiętasz, że to powiedział ktoś. Ty czujesz, że to ja właśnie, nie kto inny mówiłem do ciebie.

Tupak ze zrozumieniem kiwa głową. On wie, ze dobra znajomość technik może zdziałać cuda. A zwłaszcza jeśli przejdziesz odpowiedni trening.

To nie koniec podchodów (czytaj stosowania wyuczonych technik). Angelo niby przypadkiem trąca czubkiem swoich butów moje stopy. Usiadł tak blisko, że jego udo dotyka mojego. Niby bezwiednie, niby w emocjach łapie mnie za rękę.

Wiem, dlaczego to robi. Wskazówki mogłam już wcześniej znaleźć w blogu, który regularnie pisze Tupak.

Chwali się: „ To działa! Dwie minuty później, dziewczę siedziało jak sparaliżowane, z katalepsją ręki i przezajebiście szerokim bananem na twarzy, słuchając tego, co mam jej do powiedzenia.

Później sprawdzałem tylko na ile mogę wejść w jej strefę osobistą. Nie miała nic przeciwko dłoni na ramieniu (co akurat nie jest inwazyjne), ale również nie miała nic przeciwko dłoni dotykającej przez dłuższy czas jej uda, również po wewnętrznej stronie. 😉

Teraz należało dać jej umysłowi czas na przemyślenia własne”.

Przypieczętowałem sprawę słowami w stylu – „nie wiem czy zauważyłaś jak fantastycznie zleciał nam ten czas… i jeszcze jak sie rozluźniłaś… ciekawe z jakiego powodu…? ;)”.

Hmm, widać bardzo ich bawi manipulacja, zdobywanie kobiet podstępem. Dlaczego to robią? Co za tym się kryje?

Tupak mówi, że jest jak Arsen Lupin. Angelo widzi siebie jako Indianę Jonesa

Siedzimy więc w ogródku. Dziewczyny przy stoliku obok nadstawiają uczu.

Angelo opowiada o skutecznym podrywaniu. O tym, że najważniejsze jest to, żeby dwie strony były zadowolone. On w swojej szkole uwodzenia uczy facetów, żeby byli fajni. Żeby przy nich kobiety czuły się kobietami. Więc ja znowu, jak zdarta płyta: „Konkrety proszę, konkrety!”

Trochę dalej siedzą cztery siostry, śliczne blondynki.

– Opisz, jak byś je poderwał – proponuję Angelo.

Przygląda im się przez chwilę.

–Ta od prawej – mówi – jest bardzo nieśmiała. Podpiera się, patrzy na wszystkich z dystansem i ma piękny uśmiech. Ona na pewno lubi delikatnych mężczyzn. Gdybym miał ją poderwać… podszedłbym do niej, cicho spytał, czy mógłbym zamienić z nią dwa słowa. Ale musiałbym to zrobić dyskretnie, tym bardziej, że ona jest w większym towarzystwie. Najlepiej wtedy wkupić się w całą grupę, zaprzyjaźnić się ze wszystkimi. A… ta dziewczyna, która robi im zdjęcia… jest najbardziej dynamiczna, ja takie właśnie lubię. Pali papierosa, więc mógłbym ją poprosić o ogień. Zaatakowałbym śmiało. Że chciałbym z nią chwilę porozmawiać. Tylko musiałbym ją jakoś wyhaczyć z towarzystwa…

–Z taką wiedzą czujecie się pewniej? Naprawdę pomaga? – naciskam.

Angelo mówi ze swadą: Facet nie może wypadać z obiegu. Oprócz swojej kobiety powinien mieć przynajmniej pięć koleżanek. Chodzić z nimi na imprezy, rozmawiać o ważnych sprawach. Bo być tylko z jedną kobietą, to dać się wykastrować.

Tupak mówi bez ogródek: Jeśli nie chcesz być wytartym pluszowym misiem, tatusiem z wąsikiem, z wyhodowanym brzuszkiem, z piwkiem i telewizorkiem na dobranoc, to musisz ciągle zdawać egzamin ze swojej atrakcyjności.

I tu dochodzimy do punktu, w którym nic już nie jest takie oczywiste.

–Gdybyście mieli okreslić swoje relacje z kobietami, to… – rzucam pytanie- wyzwanie. Tupak nie rozumie. Angelo po chwili wyjawia: W relacjach damsko-męskich jestem jak Indiana Jones. Ciągle poszukuję skarbu, idealnej kobiety. Chciałbym sie wreszcie zakochać na całe życie.

Tupak podejmuje trop. – Ja, jeśli chodzi o te sprawy, jestem jak Arsen Lupin. Sympatyczny włamywacz, poszukujący emocji. Ale gdy dostrzega w moim spojrzeniu wielki pytajnik, formułuje myśl prościej: „Uwodzę kobiety, by potwierdzić, że to, co mam w sobie jest rewelacyjne”.

Łowcy lasek niewyjętych
4.8 (96%) 5 głos[ów]

  • Mimi

    Całe te podrywy NLP to jedna wielka żałość… Facetom się wydaje, że to działa, jednak spotykałam już wielu takich „przeszkolonych” ogierów. Wygląda to raczej żałośnie a zakłopotanie (które nazywają onieśmieleniem) jest chyba naturalne. Czasami nie wiadomo co takiemu zakompleksionemu biedakowi odpowiedzieć 🙂

    • Roberto

      Byś się zdziwiła kruszynko 😉 Każdą kobietę można oczarować, tak jak można odczepić każdy wagonik. Wymaga to oczywiście pewnych predyspozycji i szkolenia.