Licencjonowani podrywacze, po kursach uwodzenia, twierdzą że są w stanie zdobyć każdą kobietę. Wystarczy tylko poznać proste tricki i zasady NLP. Co tak naprawdę kryje się za tą deklaracją?

To ciągle problem, zwłaszcza dla mężczyzn niepewnych siebie, z niską samooceną. Jak nawiązać znajomość z atrakcyjną dziewczyną, bez lęku przed odrzuceniem?

Na jednym z internetowych forów Yuca poprosiła internautów o pomoc: „Od jakiegoś czasu jestem powiernicą – skadinąd bardzo niegłupiego gościa, który ma duży problem – jak poderwać sensowną kobietę? Mnie powoli już kończą się pomysły.”

Yuce odpowiedzialo kilkaset osób. Każda podsuwała przetestowany przez siebie sposób: „kwiatki może podrzucić”; „zagadać: wydaje mi sie, że moglibyśmy mieć ładne i mądre dzieciaki”. Ktoś polecał „sposób na Whartona, bo na ksiazki tego pisarza każda panienka poleci”. „Na nieśmiałość też panienki się łapią, bo lubią się takim gościem zaopiekować”.

Magness napisał prawie referat: „Jeśli nie wyglądasz jak Bogusław Linda, to zwykłe „Cześć, mała” nie wystarczy. Jeśli na sam twój widok kobiety nie mdleją, nie zapraszają cię do siebie na wieczór i nie pragną scałować każdego centymetra kwadratowego twojego ciała, to będziesz musiał się nauczyć skomplikowanej sztuki uwodzenia /…/ Powiedzmy, że już ją zobaczyłeś. Jest ładna, zgrabna, sympatyczna, porusza się z wdziękiem, ma w sobie to coś, czyli wygląda jak twoja przyszła dziewczyna. Zastanów sie, jak chciałbyś zacząć waszą znajomość. Wariant pierwszy: „Gdzie ja jestem?” Skuteczność wysoka. Np. „Przepraszam, gdzie znajduje się przystanek autobusu 117?” Tekst pytania jest nieważny, liczy się natomiast ton i wyraz twarzy zagubionego chomika (ale uwaga: masz wygladać na tymczasowo zagubionego)./…/
Wariant drugi: my się chyba znamy”. Skuteczność wysoka. Ona zaprzecza, ale ty twardo obstajesz przy swoim, bo przecież nieczęsto spotyka się tak piękną kobietę. Potem podajesz jej listę imprez, na których mogliście się widzieć – postaraj się, żeby ta lista była w miarę różnorodna i na poziomie. Itd…

Zibi, kolejny gość dyskusji, bardziej obcesowo zaproponował, by„jasno postawić cel. Co chce się od Jeża (czytaj kobiety)? Bzyknąć raz, czy kilka razy, spróbować, czy zmienić Jeżowi nazwisko, wejść z nim w powinowactwo i miec wspólnych krewnych?”

Żeby już skończyć ten wątek… Yuka co chwila wirtualnie załamywała ręce. Ja też załamałam, kiedy zrozumiałam, że nawet zaprawiony w łowach mężczyzna podchodzi do kobiety jak koń do Jeża.

Wrzuciłam w wyszukiwarkę hasło: Jak poderwać kobietę? Pojawiło sie w wielu forach. I cieszyło dużym wzięciem (po kilkaset postów) Ba, okazało się, że dużym powodzeniem cieszą się warsztaty podrywania i szkoły uwodzenia dla mężczyzn. Nawet jeśli nie są najtańsze. Tak znalazłam Tupaka i Angelo.

Podrywacz kojarzy się niedobrze z łamaczem niewieścich serc

Angelo nazywa się polskim Hitchem (jak lekarz złamanych serc z romantycznej, amerykańskiej komedii) albo artystą uwodzenia. Twierdzi, że nie ma takiej kobiety, której nie dałoby sie uwieść. Mówi o tym na swojej stronie, a potem potwierdza to przez telefon.

Dzwonię pod numer podany na stronie. Angelo przedstawia się swoim prawdziwym imieniem. Głos… hm… Dość niski, aksamitnie miękki. Jestem podejrzliwa – podrywacz, to podrywacz. Głosem też można manipulować. Wiadomo, kobiety słuchają, mężczyźni oglądają.

Proponuję spotkanie. On się waha, mówi, że jest bardzo zajęty. Oddzwoni. Po kilku dniach decyduje sie na przyjazd z Krakowa, gdzie mieszka, do Warszawy, w niedziele, tylko wtedy ma czas.

– Ma pan kolegę, równie wytrawnego podrywacza. Może też spotkałby się z nami? – proponuję.

– Jeśli Tupak się zgodzi, to czemu nie? – uśmiecha się. Takie mam wrażenie, chociaż uśmiechu w słuchawce nie słychać.

I żeby było zabawniej, chwilę potem przypadkowo dostaję sms-a przeznaczonego dla Tupaka: „Umówiłem nas na spotkanie z dziennikarką w Warszawie. Będzie niezła zabawa!” (i uśmiechnięta główka-ikonka).

Jaki pewny siebie! To irytujące. Mam ochotę utrzeć mu nosa.

Namawiam znajomą studentkę, by zgodziła się wziąć udział w prowokacji. Ona, niby niewtajemniczona, będzie obserwować co się dzieje. A ja ich skłonię do tego, by spróbowali ją poderwać. Proponuję też mojej sąsiadce, doświadczonej aktorce, która zna mowę ciała, jak nikt, by poobserwowała incognito, tych bardzo pewnych siebie panów.

Niestety, studentka tuż przed spotkaniem wycofuje się. Może dlatego, ze słowo podrywacz kojarzy się jej niedobrze. Z Don Juanem – okrutnym łamaczem serc. Chyba mi to niepotrzebne – mówi, uśmiechjąc się nieśmiało.

Łowcy lasek niewyjętych
4.8 (96%) 5 głos[ów]

1
2
3
PODZIEL SIĘ