Życie bez kłótni byłoby nudne. Po pierwsze – tak przyjemnie się godzić. Po drugie – lepiej poznajesz partnera, kiedy się z nim kłócisz. I określasz swoje granice, swoje terytorium.Uczysz się negocjować. Po trzecie -jest potem co wspominać. Tak twierdzą: Karina (30), Monika (26) i Marta (30)

Kłócimy się o wszystko. O rzucone w kąt brudne skarpetki. O pastę wyciskaną z tubki od góry. O brudne naczynia w zlewie. O to, kto ma włączyć pralkę i kto ma zebrać pranie. O kolor ścian w remontowanym mieszkaniu. O wydatki. O zasady. O to, kto jest ważniejszy. O lekceważenie. O niesłuchanie. O … sam sposób w jaki się kłócimy. Aż głowa boli…

Jak twierdzi John Gray, autor poczytnej książki „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”, większość par zaczyna kłótnię od jakiejś kwestii, by za pięć minut spierać się o to, w jaki sposób się kłócą. Mężczyzna czując, że rzucono mu wyzwanie, skupia się na tym, by mieć rację, a nie na tym, by być kochającym mężem. W rezultacie kobieta złości się jego brakiem uczuć i broni się przed jego ostrymi wyrażeniami. Jej ton staje się nieufny.
Tak pisze teoretyk. A jak widzą to nasze bohaterki?

Ja gadam, ty milczysz!!!!

-Jak wygląda nasza kłótnia? – Monika, mężatka z pięcioletnim stażem wybucha śmiechem, słysząc to pytanie. Sprawa jest oczywista. -Awantury, bez względu na to, czego dotyczą, zawsze wyglądają tak samo. To jest raczej mój monolog, nie rozmowa. On prawie w ogóle się nie odzywa. A jak już coś powie, to dosadnie. Wbija mi szpilę prosto w serce. Ja wtedy jeszcze bardziej się denerwuję. Nakręcam się. Mówię coraz szybciej, coraz więcej. Prawdziwy słowotok. A on ? Cholera, milczy! I nagle. w pewnym momencie, jak już ma dosyć mojego gadania, mówi: Przestań! Nie chcę cię słuchać! Idź książkę poczytać, czy zrób coś! Nie chcę z tobą teraz rozmawiać! Jestem coraz bardziej wściekła. Że on patrzy w telewizor kiedy ja siedzę obok i w takich emocjach mu cały czas nadaję. Wybucham: Przestań patrzeć w ten telewizor. Spojrzałbyś na mnie, do ciebie mówię! Rozmawiasz ze mną, czy nie rozmawiasz?! – Przecież rozmawiam – mówi on grobowym głosem. – Słucham cię.

Ale mnie to nie przekonuje. Krzyczę: To nie jest słuchanie, patrz się na mnie! I czuję, że za chwilę wybuchnę płaczem. Wtedy on wstaje. Mówi, że idzie się myć. Idzie spać. Ma wszystkiego dosyć…

Quarrel between girlfriend and her boyfriend, horizontal
Nagadam się, nagadam, on ucieka, by nie słuchać

Marta, mężatka od lat ośmiu, przyznaje, że już dawno chciałaby zmienić scenariusz małżeńskiej kłótni, ale jakoś się jej nie udaje. Chciałaby zachować się jak facet . Na przykład zobaczyła że mąż znowu nie odłożył na miejsce szczoteczki do zębów, albo nie sprawdził, czy syn Kubuś wszystko spakował do szkoły, albo, że znowu, po powrocie z pracy zastała męża leżącego na kanapie i wślepiającego się w telewizor, a w zlewie.. sterta brudnych naczyń. Więc ona, w tej modelowej, teoretycznej sytuacji, jak prawdziwy mężczyzna, zachowałaby spokój. Tak sobie to wyobraża – ona spoko, luz, nic ją nie obchodzi, niech się dzieje wola nieba… Ale zwykle kończy się to tak: Widzę, że znowu muszę zareagować… – śmieje się. – Nagadam się, nagadam… on idzie do pokoju, żeby mnie nie słuchać, a to mnie jeszcze bardziej nakręca. No i wtedy z jakiejś drobnostki robi się nawałnica. Potem ja wyciągam stare sprawy. I mamy gotowe piekiełko.

A po burzy świeci słońce…
5 (100%) 2 głos[ów]

1
2
3
4
5
PODZIEL SIĘ